NADEJŚCIE CHRYSTUSA I ZAKOŃCZENIE SĄDU OSTATECZNEGO!
199.
NADEJŚCIE CHRYSTUSA I ZAKOŃCZENIE SĄDU OSTATECZNEGO!199.
195.
Gdy ktoś z ziemskich ludzi na Światło się nie otworzy, Śmierć, wierny sługa Boży, mu pomoże, otrze się o niego lub kosą go wspomoże.
Śmierć mieszka w Polsce przy mnie Synu Bożym, skrzętnie korzysta z mocnych promieniowań, widząc żywot ludzi jasno przed sobą zbiera wyjątkowe żniwo, leniwe kłosy, które nie widzą mnie Słowa Bożego, ona zabiera ze sobą, wiernie wypełnia swoje obowiązki współbrzmiąc w woli Bożej Sądu Ostatecznego.
Zróbcie wszystko, aby jej twarzy nie zobaczyć, bo nie ustoicie, w niej zobaczycie wszystko, co kiedykolwiek źle uczyniliście, a nie odczyniliście w swym życiu, obraz ten załamie was wewnętrznie całkowicie, zresztą na sobie to zobaczycie!
Wszystko dzieje się obecnie i w dość krótkim czasie się zakończy, klęskę poniesie ciemność, a zwycięży Światło ostatecznie!
Każdy się określił, po której jest stronie, to podział, który już się dokonał zgodnie z wolą Bożą.
Wszystko narasta, włókna naprężają się i są zrywane, tak powracają do tych, od których były tkane, raniąc i miażdżąc bezlitośnie ich twórców. Więcej grobów, a w nich więcej nieżywych ciał, straszne dla was czasy nastały, cóż, kiedyś musicie zebrać to, co zasialiście sami słowami, myślami i swoimi czynami.
Życzymy tym wszystkim poważnie poszukującym, aby w procesach obecnie zachodzących szybko dojrzeli, drogę sami znajdą w Przesłaniu Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«,
Abd-ru-shina wraz ze wszystkimi potrzebnymi odpowiedziami.
Już nie mogą lecz muszą się odnaleźć inaczej spotka ich klęska za klęską, ze śmiercią za zakrętem ich niewłaściwego życia!
I nie obiecujcie, że się zmieniacie, a się zmieniajcie, nie proście o więcej czasu, wykorzystajcie ten co macie, łask nie ma dla tych, co z tych co są nie korzystają w ogóle.
Pisać do was ciągle o tym samym w różnej formie, abyście zrozumieli, jest coraz bardziej trudne, tym bardziej, że nie słuchacie w ogóle.
Gdzie ci sprawiedliwi? Już całkiem pomarli!
W rządzie, w sejmie, w senacie, w telewizji puste kukiełki przed kamerami w ziemskim kabarecie ciemności, ostatnie swe role puste odgrywają wraz z Kościołami, same elity ciemności w obrazach się masowo pokazują takie jakie są, nie trzeba komentarza.
»Marynowane śledzie« rozumowego życia nikomu nie służą, a martwe życie nie może trwać dłużej niż okres do przydatności podany na opakowaniu, gdyż są później do niczego nieprzydatne, po prostu śmierdzą. Ludzie leniwi mówią: »pożyjemy zobaczymy«.
Dodam: wszystko, co najgorsze przed wami, odchodząc poznacie wszystko to coście zaniedbali ze szczegółami!
Niechaj się dzieło kończy, skoro wybraliście dawno temu złą i ciemną drogę idąc po niej zawzięcie, i nie chcieliście z niej zawrócić dobrowolnie, to dziś ranni dalej już nie pójdziecie, po prostu padniecie, siły wam zabraknie i w mękach, przygnieceni swymi zasługami dla ciemnych już się nie podniesiecie, agonia będzie do końca tylko z wami.
Atmosfera w poszczególnych miejscach się coraz bardziej zagęszcza, wy do niej swymi złymi cechami jesteście gnani i tam was spotka koniec, a wszystko oglądniecie swymi na półżywymi oczami ze strachu, resztę zobaczycie w serwisach informacyjnych.
A dobro pójdzie dalej swoimi jasnymi ścieżkami przez niewielu zauważone, być może kilku dołączyć zdąży jeszcze.
Tylko ziemski człowiek, nie duchowy, może dopuścić do takiego stanu Ziemię, lecz Ziemia szybko się z ciemnego otrząśnie, ma ku temu świeże siły, a zrobi to wyjątkowo radośnie.
Niech ciemne robactwo zniknie z tej Ziemi do końca, a ci co zostaną dziękczynią wszystkim czym są za ocalenie Stwórcy!
194.
Aby wydostać się na suchy ląd z bagna codziennego życia, którego utrapieniem jest zdobywanie tylko materialnego ziemskiego.
A wystarczy dodać tylko duchowe i je rozwinąć, doprowadzić do rozkwitu i nim kierować się cały czas.
Skutkiem takiej zmiany wszystko diametralnie zmieni się, najpierw we wnętrzu takiej osoby, a później w jej bezpośrednim otoczeniu, wszystko uszlachetni się i pomnoży wielokrotnie dobro.
Kto tak dziś nie żyje i zajmuje go tylko ziemska praca, tkwi w bagnie ciemnego rozumowego życia, gdzie strach, zniszczenie, wszelkie zło mocno tkwi, gdyż karmi się i nikt tego nie widzi, bo widzieć nie chce!
Dopiero jakaś tragedia, większa katastrofa trochę go zmiękczy, lecz już po kilku dniach, jest z powrotem w swym bagnie codziennym. W wydarzeniach, gdzie zginęło więcej ludzi przyczyny wszyscy szukają w ziemskim, nie w tym, że ludzi tych, co zginęli łączyło lenistwo, wygodne tylko ziemskie życie.
I tak zaistniała ziemska katastrofa i jej sens, niewielu zawróci ze złej ich obecnej drogi, więc następne wydarzenia zbiorą jeszcze większe żniwo, więcej dotknie ludzi bezpośrednio.
I tak długo będzie się to działo, aż zrozumiecie swój błąd i wyciągniecie właściwe wnioski i się zmienicie, albo was zabraknie, nie będzie już kogo chować.
Każdego, kto żyje bez właściwej świadomości duchowej czeka na jego drodze tragedia, która jako suma, wynik dodatni z całego jego bytu się przejawi, nagroda każdego dopadnie, a w większości dla was jest to najsurowsza kara.
I tak martwi grzebią swoich martwych już za ziemskiego życia, które jest pustym ziemskim przebywaniem na tej Ziemi, w bagnie ciemności, lecz jak zawsze nie wierzycie, wydarzenia nadchodzące ukażą wam jednak, że wina jest po waszej stronie i że odwróciliście się od czystych nauk, które były podawane wam przez Boga.
Cóż, wiecie lepiej, to pewnie i wnioski są takie same jak i wy, tylko ziemskie, ciężkie, ciemne, a szans na ratunek już dla was nie ma, sami z Bożych łask się wykluczyliście i stanęliście obok, ignorując jakiekolwiek ostrzeżenia płynące z góry, gdzie panuje duch, a nie wasz ziemski rozum, mocno w ziemskim zakotwiczony.
Uczeń, to taki, który się uczy i według nauki postępuje, i tak żyje, starając się sam ulepszyć.
A obecna ludzkość, czego się nauczyła i dokąd zmierza, z dna przepaści nie da się już powstać, gdyż upadek kosztował i trzeba było zapłacić swoim życiem.
Kiedy zobaczycie, że wszystkie wasze drogi, te leniwe i wygodne kończą się na samym dnie?
Ryba, która żyje przy dnie, od wielu pokoleń, nie zaczerpnie świeżego powietrza, a i promień Światła ją nie dotknie, tam panuje wysokie ciśnienie, które leniwe twory mocno trzyma przy dnie, taki gatunek zdeformowany wkrótce zaniknie, gdyż ich życie pozbawione jest ruchu, o duchu nie wspomnę, ponieważ w sektach, Kościołach i religiach go nie ma, choć wszyscy mówią o duchowych pojęciach, które wypaczyli jak i sami siebie.
Czy da się pomóc?
A czy wy tej pomocy chcecie?
I czy z niej w należyty sposób skorzystacie, jak od wielu wieków skutecznie ją odrzucacie od siebie?
Cóż, kolejne wydarzenia znów pokażą wam, że sens waszego pobytu na tej Ziemi jest niewłaściwy i znów się w ziemskim, ciężkim, ciemnym zatracicie.
Smutne to dla was i dla ciemności, gdyż w walce przeciw Światłu, której się podjęliście, zginiecie wszyscy, gdyż woli Bożej nie słuchaliście i nadal nie słuchacie.
Wasz marny wybór i wasze marne życie się kończy, aż do ostatniego, triumf odniesie na pewno Światło, a ci, co niosą sztandary czyste wysoko zostaną podniesieni, gdyż oni umiłowali Jasnego Pana najmocniej i życie swoje dla Stwórcy poświęcili, służąc gorliwie i chętnie.
I takich czystych duchów zastępy na tej Ziemi niech rosną, a drogi ich niech zmierzają do Stwórcy przeze mnie, przez bramę, która obecnie jest tu na Ziemi. Ilu przejdzie? Tylko czyści innych wymiecie w wielkiej ziemskiej skali!
CZASY OSTATECZNE
193.
Obecnie dobiegają końca, to jak wiecie naturalny proces rozkładu wszystkiego, co w materii osiągnęło najwyższą dojrzałość.
Oprócz materii rozkłada się również wszystko, co się do niej przywiązało, utkwiło w niej.
Od tego czasu wszystko zaczyna coraz mocniej dążyć do rozkładu, czyli wszystko musi przejść proces rozkładu, aby później mogło powstać odrodzone. Czyli Ziemia zniknie, aby mogła powstać czysta nowa forma dziewicza.
Siły, które współbrzmią w woli Bożej wykonują swoją pracę, ludzkie duchy, które są związane z Ziemią wraz z nią się zatracą i również się rozłożą tracąc swoją świadomość siebie samego.
Wiecie również, że po oczyszczeniu Ziemi z wszelkiego ciemnego, czyli również tych ziemskich ludzi, którzy nie współbrzmią w woli Bożej, ma powstać odblask Królestwa Niebieskiego na Ziemi na tysiąc lat, lecz gdy nikt nie zostanie po oczyszczeniu, to i obietnica nikogo nie dotyczy, i Ziemia nie zostanie podniesiona ponad proces rozkładu.
Dlatego w najbliższych latach tak wielkie zmiany w ramach oczyszczenia Ziemi zajdą, że zmuszą mieszkańców, bez dyskusji do podporządkowania się żelaznej woli Bożej.
Tym wszystkim, co się nie podporządkują, nie ma co poświęcać uwagi, sami czas swój zatracili na przemiany i tracą go codziennie.
Ze zdziwieniem zobaczycie jak słowa Jana w Apokalipsie na was się wypełniają Siłą Światła.
A ponieważ w nic nie wierzycie, oprócz w swój panoszący się rozum, to też rozwijanie czegokolwiek dla was niczemu nie służy.
Moje słowa kieruję tylko do tych, co poczciwie i z całych posiadanych sił kierują się w stronę Boga, najmocniej Go sobie umiłowali i pracują poczciwie nad wszystkim, co do nich płynie, przekuwają to w codzienne życie.
Każdy na tej ziemi dostanie chleb lub popiół do jedzenia, a ofiarujący takie jadło nigdy się nie pomyli.
W momentach, gdy można zawrócić lub, gdy nadchodzi taka forma ratunku, pomocy zbawienia, pojawia się z woli Boga Ojca dłoń pomocna i ratująca.
Tonący musi dłoń pomocną poznać, podpłynąć do niej i dać się wyciągnąć do góry z kipiących topieli, i nie dać się do niej ponownie wtrącić, dlatego zachować trzeba wysoką czujność.
Czyli nie wystarczy sama obecność posła ze Światła, Zbawiciela, trzeba po rozpoznaniu Go za nim podążyć, aby oddalić się ze strefy zagrożenia. A wystarczy na drodze się potknąć, zapatrzyć, czy czegoś nie zauważyć i pomocną rękę już na zawsze można stracić, co już większość ziemskich ludzi zrobiła i tych życia się nie zmieni, oni wybrali drogę zatracenia i codziennie są coraz dalej.
Nic nie widzą, nie słyszą, nie odczuwają, dla nich ich śmierć ogłosi lekarz, jak ich ciało znajdą i rozpoznają.
Martwi grzebią martwych, to ci, co duchowo pomarli i duchowo już się nie poruszają.
Pamiętajcie: macie pomocną dłoń w Słowie Pana, które jest Miłością, a ona ma surowe wymagania i swym chłodem, niezmiennością, zgodnie z Prawem daje sprawiedliwie tak jak każdy sobie zasłużył, nie ma ani jednego niesprawiedliwego zjawiska, wydarzenia, przypadkowe zjawiska nie istnieją!
Dlatego praca duchowa nad sobą najważniejsza, a na Ziemi materialnym tylko się wspieramy, skrzydła duchowe rozwijamy, aby unieść się ze sfery, która jest sferą rozkładu, co nie zdążyło dojrzeć i nie chce tego zaniknie, straci swoje oparcie. Jak się to dokona? Apokalipsa Jana omawia to ze szczegółami.
Bądźcie wiernymi sługami swojego Stworzyciela do końca, wytrzymajcie!
192.
Mózg przedni produkuje rozum, mózg tylni jest duchowy, aby wszystko grało należycie potrzebna jest współpraca i wzajemna harmonia. Każda z obu części doskonale pracuje, jeżeli to, do czego jest przeznaczona należycie wykonuje.
I tu, gdy wszechpanujący mózg przedni i jego rozum próbuje wejść na teren duchowości, niczego nie pojmuje i produkuje same wątpliwości. Całość pracy obu mózgów i ich funkcje wraz ze współpracą opisuje Przesłanie Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«, Abd-ru-shina.
Mózg duchowy ma tą cechę, że pierwszy przyjmuje informacje z góry i poprzez sformowanie przekazuje mostem łączącym oba mózgi informację mózgowi przedniemu, który wykonując właściwie swoją pracę przetwarza informację w mowę, pismo czy obraz.
Większość ludzi swym nadmiernym myśleniem, każdy sygnał z góry poddaje wątpliwościom, jego bliźni robią to samo i rozum przedni nie dopuszcza do głosu swego ducha, wiążąc sami siebie blisko przy ziemi w środowisku, gdzie panuje mózg przedni.
A taka jednostronna praca spowodowała przez wiele tysiącleci deformację, mózg przedni nadmiernie się rozrósł, a mózg duchowy nieużywany stopniowo zanikał, był coraz mniej używany, a most łączący oba mózgi praktycznie został zerwany.
Mózg przedni i jego produkt rozum to narzędzie, aby poruszać się po Ziemi. Mózg tylny duchowy to narzędzie, aby odbierać z góry, z duchowości, ze Światła, tędy duch się przejawia.
Mózg przedni związany ściśle ze swoim ciałem, które ożywia duch ludzki, poprzez mózg tylny duchowy steruje swoim narzędziem.
A tu ludzie ziemscy dali się ciemnościom zwabić tylko materialnym życiem i odcięli się od siebie samych, i tak stali się najdłużej uwięzionym więźniem w swoich własnych ciałach.
Strażnikiem jest rozum, a jego panem Lucyfer, który jako leniwy sługa się zatracił jak Judasz nadmiernym myśleniem. Dlatego wszystko, co płynie z ducha przez uczucia, z wnętrza, na początku trzymający władzę rozum atakuje i ciągle z wielkim sprytem wątpliwości produkuje, chce dowodów, a gdy go otrzyma to chce jeszcze więcej, aż w takim postępowaniu się zagryzie!
Większość ziemskich ludzi jak niewolnicy nie poznają sami siebie, że są duchowi, są już zbyt leniwi, terrorysta rozum w szachu wątpliwości ich nieustannie trzyma, aż do zagłady.
A wystarczy badać, sprawdzać i logicznie wyciągać wnioski z codziennego życia, a szybko się dochodzi do sedna i zaczyna coraz mocniej, i więcej używać swojego mózgu duchowego, odzyskiwać łączność z samym sobą, a mózg przedni wraca na swoje należne miejsce i jest dobrze służącym narzędziem.
Kto tak postępuje? Oby było was jak najwięcej, to szczęśliwi i radośnie działający ziemscy ludzie, którzy stają się prawdziwym człowiekiem i nie chcą nic innego tylko służby Stwórcy, przecież Stwórca wie, co to doskonałe szczęście.
Wszystko, co duch ludzki potrzebuje otrzyma z góry, Ziemia to tylko parę klas nauki, ale może dla was być więzieniem, gdzie kat rozum wasz własny, swoim tylko ziemskim życiem przygotował wam krzesło elektryczne, szubienicę i szafot, macie wybór i śmierć wieczna z waszym chybionym życiem.
Cóż, wystrzegajcie się niewolnictwa i jednostronności jak jeszcze jesteście w stanie.
Możecie jeszcze uciec z więzienia, które wasz rozum wam stworzył z samych krat wątpliwości.
Weźcie się do pracy nad sobą samym, albo we własnych celach gińcie zgodnie ze swoim własnym wyborem, skoro tak sobie życzycie i tak wygląda wasze dobro zdeformowane jak wy sami.

CZAS PRZEMIANY ZACHODZĄCEJ
190.
Wymaga wiele wyrzeczeń starego, ich odrzucenie na drodze do nowego, ku Światłu i tylko stojącemu z zewnątrz może wydawać się to łatwe, lecz dla piechura wymaga użycia wszystkich swych sił, całkowitej mobilizacji, gdyż błąd może kosztować bardzo wiele, o tym piechur już wie zdobywając w drodze potrzebne doświadczenie.
Dobrego piechura poznać można po tym, że ciągle idzie i to z nową ochotą, on wie, że zatrzymać się nie może, tu głęboko w sobie słyszy wyraźnie: »NIE!«
Idąc po tej drodze ku Światłu, które coraz mocniej jest dla niego rzeczywistością, zdobywa wszystko, co mu jest potrzebne do życia, na początku nic nie miał, co by go obciążało, bo się z tym pożegnał i obecnie wie, że nic do siebie z drogi nie weźmie, gdyż to go niepotrzebnie obciąży i zatrzyma.
Podczas tej wędrówki największym jego skarbem i druhem są jego osobiste przeżycia, te wchłania w siebie całym duchem, one go jak paliwo rozgrzewają, aby na dalszej drodze był buchającym płomieniem, który bucha do góry, dziękczynnymi modlitwami do Stwórcy, ten wędrowiec wie, że żyje i nikt, i nic z jego drogi go już nie zawróci.
I choć pokuszenie raz z jednej, a niewypalone żądze z drugiej strony zapraszają do wspólnej sjesty i odpoczynku, choć na chwilę, on doskonale wie, że to pułapki sprytnie zastawione przez sługi ciemności, które wzmagają jego czujność, hartują i dają mu na swej drodze większą siłę, gdy ich wabienia odrzuci.
Na swej drodze widzi ostrzeżenia, to ci, którzy nie uniknęli wabienia pokuszenia i w nim się zatracili, a o swej drodze już zapomnieli, nawet nie pamiętają już, że taka droga jest, że prowadzi na same szczyty, ku Światłu wiecznemu.
Na drodze nie ma piechur wolnych dni, urlopów, on idzie cały czas do przodu i jeszcze przed nim wiele kroków, lecz o każdym nowym świcie pojawia się przed nim nowy świat, który na swej drodze poznaje cały czas i aby w nowy wejść jeszcze jaśniejszy świat, stary trzeba za sobą pozostawić, ze wszystkim, co tam jest!
Pozostaną przeżycia, które wciąż paliwem na tej drodze jaśniejącego ducha są.
I tak duch ludzki nawet nie wie kiedy stanie przed najjaśniejszą bramą, za którą biegnie dalsza droga do Najwyższego, do Stworzyciela, jedynego Boga. Bramą jest Miłość, lecz ją musi piechur rozpoznać, aby mogła swe podwoje otworzyć.
Na swej drodze widział wiele różnych bocznych furtek, wiele różnych bram, lecz takiej nie, ją musiał najpierw poczuć, aby mógł zobaczyć, musiał włożyć wszystko, całe swoje doświadczenie wynikające z przeżyć i zapukał… złote podwoje się ruszyły, wyszła postać, czuł i widział, że jest w tym miejscu, do którego tak uparcie dążył, wszystko, co go kusiło razem wzięte prysło. Bramę przeszedł i mógł dalej podążyć, gdzie Królestwo niejedno Najwyższego przed nim się otworzyło, jako duch zdobył swój rodzinny dom, świadom siebie samego był Bogu wdzięczny i radosnym czynem wciąż dziękował wśród takich samych jak on ludzkich duchów, różniących się tylko przeżyciami osobistymi zdobywanymi na Światła drodze.
I tak podróżnik doszedł, lecz jego dalsza droga nigdy się nie kończy, przed nim wciąż nowe możliwości, a on znowu w drodze i to bardzo szczęśliwy podróżnik.
Idź dalej podróżniku, wędrowcze i głoś na swej drodze chwałę Stwórcy, a swym życiem oddawaj Najwyższemu cześć!
Podróżnik znów zniknął za horyzontem, z nowym świtem pojawi się ponownie i tylko z osobistym bagażem, jakże jednak bogatym.
189.
Po których trzeba stąpać, ponieważ są one najkorzystniejsze dla wszystkich po nich idących, gdyż prowadzą najszybciej ku Światłu, a bruk tej drogi jaśnieje Prawdą.
Jakikolwiek komentarz zbyteczny.
Dla tego, kto z tej drogi zejdzie i podąży inną oznacza same kłopoty, odniesie silne rany, w bólu i rozpaczy zginie, im dalej od jasnego szlaku wyznaczanego Słowem Pana, tym duch ludzki jest bardziej poniewierany z własnego wyboru, aż do chwili, gdy przekroczy granicę, po której już nie ma siły zawrócić ze złej drogi.
Stawką na drodze dobrej, chcianej przez Światło, jest życie wieczne, a na drodze ciemnej, chcianej przez Lucyfera, jest wieczna śmierć!
Drogi jasno od siebie można odróżnić jak się tego chce i słucha się własnego sumienia, głosu wewnętrznego, czy swoich uczuć.
I już samo Słowo Pana na was nie działa, staliście się zbyt otępiali duchowo, więc ból, rozpacz, brak siły, to są wasze strzały przez was wypuszczone, które teraz do was, według praw Bożych, wracają wzmocnione, godząc prosto w serca, tworząc ranę, która się nie goi, a narasta!
I nie pomogą uniki sprytnego waszego rozumowego myślenia, żadna tabletka, czy ziemskie lekarstwo.
Z tą raną będziecie tak długo się wlekli po ziemi, aż z wyczerpania padniecie i oczy swoje już na wieki zamkniecie.
Nawet nie mam dla was żadnych dobrych wieści, wręcz przeciwnie, nowa jaśniejąca Gwiazda, która na ziemi oczy otwiera, swoimi promieniowaniami jeszcze mocniej was przysmaży, aż zostanie tylko popiół!
Szczegóły poznacie, już je na sobie coraz mocniej doświadczacie, choć oczy i uszy zakrywacie.
To, co wokół narasta, brzmi coraz groźniej, to pomruk gniewu Bożego, który was obejmuje coraz mocniej, aż zmiażdży ostatecznie wszelką ciemność wraz z jej poddanymi, chętnymi ciemnymi sługami!
Przypomnijcie sobie dzieje Egiptu, gdy Mojżesz wyprowadzał zniewolony przez Ramzesa lud Izraelitów, tam Egipcjanie odwrócili się od prawdziwego Boga, choć mieli na swoim dworze osobiście wizytę Bożej Woli, posłańca Światła, Abd-ru-shina, Syna Człowieczego, który ze swym narodem ISRA, z Egiptem granicami swego Księstwa sąsiadował.
I tak jak kiedyś, ludzkie duchy nie przyjęły Słowa Pana, tak przez całe tysiąclecia Słowo Pana do was nie odnalazło drogi, wynik dla was negatywny i czas ziemski dla was się zakończył.
Refleksji i wniosków z waszego całego bytu brak, oprócz ziemskiego nic nie chcecie, to wyrok na siebie swym płytkim życiem wydaliście. I sami karę na sobie wykonacie, doświadczając to wszystko w nasilającym ciśnieniu Światła, aż z Księgi Życia zostaniecie wykreśleni i już was nie będzie!
Wasze chcenie pogrążenia się w ziemskim, was przygniecie i już nie powstaniecie, patrzcie codziennie jak żniwo śmierci się do was zbliża, jak natura wam doskwiera, tym razem wszystko się do końca wykona, tego żąda wola Boża!
Kilku się może uratuje, to ci do pomocy są i ich wiara prawdziwa do Stwórcy wskaże drogę do Słowa, muszą Słowo poznać sami i za Nim podążyć!
Od Żywego Słowa dostaną siłę do wykonania właściwej w sobie przebudowy i podążenia drogami Światła, aby uniknąć zagłady siebie samego.
PRZEPIĘKNY SZTANDAR NA NIEBIE ROZPIĘTY MIĘDZY GWIAZDAMI
188.
To tkanina tkana przez istotnych, zniewalająca przepięknymi barwami, opalizująca w promieniach Słońca.
Jest blisko, wisi nad wszystkimi ludzkimi duchami przebywającymi na Ziemi, zapowiadając wielkie wydarzenia.
To narodziny Chrystusa, przejawiające się opadnięciem zasłon blokujących prawdziwe poznanie o sobie samym, a zarazem przystąpienie do mocnego budowania fundamentu Królestwa Bożego wśród ludzi na Ziemi!
Pomocnicy powstaną z ziemi i być może ciemności ich nie zmogą, być może wytrzymają w służbie Światłu na tej Ziemi.
Opaska z oczu Syna Bożego opadnie i pozwoli poznać siebie samego, i swoje na Ziemi posłanie, które do tej pory było tylko przeczuwane, lecz obraz nie miał jeszcze wyraźnej ramy, a szczegóły się chowały za całunem jak we mgle, pokazując ogólne zarysy.
I co się stanie, gdy osłona opadnie?
Oczy nabiorą blasku i poznając winę ludzkich duchów przerażą się w wielkim smutku nad upadkiem ludzkiego gatunku, który osiągnął piekła dna!
Większość się jednak nie da uratować, gdyż ciężar win mocno trzyma ich w upadku, podejmę się pojedynczych akcji ratunkowych, lecz ilu chwyci się rzuconej im pomocnej liny, tego nikt nie wie, oby było, komu łapać koło ratunkowe. Lecz wyciągnąć się do góry będą musieli już sami, dostaną liny, wspinaczka już tylko i wyłącznie zależy od nich samych, i czy będzie szybka, a może wolna, wielu z drogi już z obranej zejdzie, inni w ostatniej chwili ją odnajdą, a wszystko przy burzach i błyskawicach towarzyszących agonii ciemności na Ziemi.
Po burzy morze się uspokoi i pozwoli ludziom wybudować nową przystań Światłu na Ziemi, gdy ta przed swoim Bogiem w pokorze się pokłoni, a czynami to potwierdzi.
Inaczej Światło pójdzie dalej swoją drogą samotnie, bez ludzi, ale w towarzystwie tworów, istot, form i nurtów sił uświęconych, które służą zawsze swojemu Bogu.
Niechaj się Syn Boży budzi, taka jest Wola Stwórcy, już ziemski wybił ku temu czas!
Będzie głośnie, lecz samotnie, ludzi dużo wokół i duża pustka, nieliczni wypełnią się Światłem i w jego Sile ustoją, lecz dziś jest taka Ziemia, a ona Światła nie zmienia.
Reszta będzie kształtować się na bieżąco, a działanie zawsze będzie wyprzedzające w oparciu o własne zdolności rozwijane, na ludzi nie ma co liczyć, gdyż istnieje wysokie ryzyko ich zmiany i upadku, na siłę nie można ich zawrócić, muszą poczuć smak upadku, może po nim się obudzą i zawrócą ze złej drogi, smutne jest wiedzieć o tym zawczasu i nie można im pomóc, trzeba poczekać aż runą i mieć nadzieję, że wstrząs i odniesione rany w bólu im pomogą.
Cóż, słabostki rycerze wypalają w ogniu boju, gdzie miecze w gęstej ciemności karczują drogę, a ciemni złym wyborem oddają swoją głowę pod topór ze Światła.
Dorosły mężczyzna dobrze wyposażony niech śmiga po Ziemi ze Słowem Bożym oddając cześć i chwałę swemu Bogu Ojcu!