Doskonałość Boga Ojca jest nieograniczona i nie ma początku ani końca! Ci, którzy Bożego Słowa słuchają i działają, nieustannie się zmieniają dążąc ku Światłu.
Rozumowe gadanie to językiem niepotrzebne powietrza trzepanie, lepiej puszczać nosem bańki mydlane tak przez dzieci chciane.
W naturze poranne zanurzenie to nowe dla ducha ludzkiego Prawdy objawienie. Leniwi dalej śpią po wschodzie słońca i życie ich jest bez wyrazu od początku do samego końca. Nawet zastanowić się nad samym sobą nie chcą mówiąc; że nie potrafią. To obłudny parasol chroniący ich oczy i serca od Światła jasnego.
A poranki w naturze są takie piękne i wspaniałe, takiej rozkoszy duchowej żaden małżonek nie zastąpi. A ile pięknych istot w tej chwili towarzyszy, będąc naturalnymi pomocnikami w tak głębokiej ciszy. Słyszysz ich mowę, widzisz co robią w Woli Bożej i jak poprosisz to ci pomogą. I wcale nie musisz być chory by mieć tak zwane »zwidy«, to radość z serca płynąca w Miłości Boga Ojca i nieustannie rozświetla rozległą krainę, w której jesteś i doświadczasz uczuć głębokich, które przeżywasz w nieustannej prostocie. Nie musisz się męczyć rozumowo tu serce ma władzę.
Niewolnicy rozumu jednak na sobie mają sadzę i kominiarz też im szczęścia nie da. Mogą się przytulić do niego, lecz szatę ziemską swą pobrudzą i jak będą wyglądać, mówią wtedy: »widzę szczęście i guzik mam z tego«.
Więc gdy spotkasz o poranku bliźniego pozdrów go z serca swojego i pożycz jemu dnia miłego.
I w tak prosty sposób masz cały dzień wspaniały, do przeżycia darowany przez Boga Ojca, za co dziękuję szczerze ze łzami w oczach, w głębokiej wierze.
Można pisać dalej, ale już czas iść na poranny spacer. Natura wzywa potężnym głosem do nowego odkrywania miłości.
Znika z ziemi wszystko, co płynie na ciemnej fali.
Wystarczy swoją uwagę przyłożyć, a ciemność syczy w rozkładzie. Gdzie uwaga przyłożona tam dobro rozwijane, a zło daleko przeganiane, lecz gdy skłonność do złego w nadmiarze, tam one całe się przejawiają i wyżywając się zanikają.
A wszystko napięte do ostatnich granic, wystarczy małe wydarzenie, a huczy potem jak po przejściu mocnej burzy z gradem i piorunami. Nielogiczne ciemności miotają się po ziemskiej klatce własnej rozumowej ograniczoności i nic innego im nie pozostanie jak tylko całkowity zanik przez wykrwawienie w wyniku odniesionych ran, gdyż próbowali zmierzyć się ze Światłem, w walce już swej ostatniej.
I jak ćma zwabiona w światło płonącej świecy, ginie w jej płomieniu, tak ciemność ginie w swym tylko rozumowym zaślepieniu i nie pomoże jakiekolwiek tłumaczenie, do ciemnych nie dociera, oni mówią: »nie wierzę«. Nie widzą, nie słyszą i nie odczuwają swoim przerośniętym mózgiem przednim, to dla nich nic nie istnieje, co wykracza poza ich ziemskie ograniczenie.
Jakże ubogi, zdeformowany gatunek ziemskich ludzi, którzy takim jednostronnym zachowaniem i postępowaniem wykreślili się z żyjących duchowo jeszcze ludzi.
Cóż, wszelkie zło w Świetle wychodzi ze swych rozumowych nor na zewnątrz, aby się pokazać jak bardzo mocno w nich tkwi ciemność. Gdy już są w Świetle, widzą podobnie sobie ciemnych i rzucają się im do gardeł, aż zagryzą lub zostaną zagryzieni przez takich samych współbraci, do Światła nie podejdą, gdyż odrzuci ich blask, żar i ciśnienie.
I tak zakańczające procesy sami na sobie ludzie wykonują w różnych dziedzinach swego tylko rozumowego życia.
Dla jeszcze duchowo czujnych i żywych ziemskich duchów nadeszły czasy ratunku, lecz pomoc trzeba samemu zauważyć i się jej uchwycić, inaczej można zostać na zawsze w tej ciemnej rozumowej dziczy i tam ulec rozkładowi, całkowitemu zanikowi.
I nie zważajcie na głośne lamenty gubiących się ciemności, lepiej od tak potępionych być bardzo daleko, dla własnego bezpieczeństwa duchowego.
Będą kipiały ciemności coraz mocniej, a obcego ze Światła będą chciały obrzucić błotem, tak, aby był im podobnym ciemnym bratem. I zamiast skorzystać z siły do wzlotu duchowego, wykorzystają ją do swojego zaniku całkowitego. Smutne, lecz prawdziwe, tak działają tyko ciemności, zło i zniszczenie wszystkiego, co ma w dobru zanurzone swe korzenie.
Lecz Światło świecąc mocno swym blaskiem na ziemi wypali swymi promieniami wszystko, co nie współbrzmi w Woli i Miłości Bożej ostatecznie!
Nie piszecie, nie dzwonicie, od dłuższego czasu wiecie, że Jestem w waszym ziemskim świecie!
Wszyscy »chrześcijanie« modlą się przeze Mnie do Mojego Ojca, a waszego Pana i Boga.
Cały Kościół, nie jeden, wie o paruzji, proroctwa mówią o Moim ponownym przyjściu, w apokalipsie Jana macie wyraźne wskazania, Faustyna Kowalska dała wam jasne wskazówki i wiele innych proroctw się wypełniło.
Każdy jasnowidzący ma łaskę Mnie rozpoznać i dać wam konieczne świadectwo Prawdy, w końcu badając poważnie i prawdziwie Słowo można dojść do jasnych wniosków, a wy swoje, dalej milczycie, boicie się Prawdy, boicie się stanąć przede Mną, gdyż żadnych w sobie wartości już nie macie, daliście się całkowicie okraść ciemnościom z wszelkich wartości ducha, które jedyne mają wartość i tylko one liczą się w Sądzie. Przecież Sąd się kończy, słyszycie wyraźnie; czasy ostateczne się napełniają nową Siłą. Światło na ziemi coraz mocniej rządzi i ono decyduje o waszym być lub nie być!
Wy jednak dalej głusi, tak mocno związał was rozum z ziemią, że swojego wzroku wyżej do Światła, ku Bogu już podnieść nie potraficie.
Brakuje wam wszystkiego, a gdy wszystko macie, to nic nie robicie. Wasze ziemskie, materialne kule i kajdany unieruchomiły waszego ducha całkowicie, rozum siedzi na samym szczycie i z Lucyferem pilnuje, aby duch wasz już nigdy się nie poruszył choć na krok ku Miłości. Pomimo, że rozumowo razem z Kościołami na Mnie czekacie.
Cóż za farsa i niedorzeczności zagnieździły się w waszej głowie, a szczególnie w Polsce! Jakieś niedorzeczne bożki czcicie na swych ziemskich ołtarzach, obrazki, figurki nosicie ponad swoją głową, jakieś kultowe ceremonie przeprowadzacie, a o prawdziwym Bogu waszym nic, mało, żadnych informacji!
A gdzie ci wszyscy czujni duchem, gdzie otwarcie na nowe Pana objawienia?
Jest ciemniej niż myślałem, żyję wśród was, znam was lepiej niż wy sami, jesteście obłudnikami, sami pozbawiliście się prawdziwej wiary i zdolności rozpoznania posła Bożego. Dajecie ponownie świadectwo swej wiary fałszywej i jak 2000 lat temu, Mnie jako Żywe Słowo, Prawdę, nie przyjęliście, tak i teraz ten sam błąd popełniacie, pomimo tego, że wszystko żywo przemawiało do was o prawdziwości Mojego posłannictwa.
Cóż, skoro się już tak mocno odwróciliście od Mojego Ojca, a waszego Pana i Boga, to i właściwa końcowa spotka was »nagroda«!
Nikt was nie będzie przekonywał, o was nie zabiegał, Stwórcy nie zależy na ludziach, ziemskich duchach, to wam musi zależeć na Najwyższym inaczej czeka was zguba!
A ponieważ jest czas ostateczny, to pewnie już czekacie na Żniwiarza, który zbierze plon, oddzieli ziarno od plew i większość ludzkości z ziemi zostanie odwołana, niektórzy już na zawsze!
A powstałe Królestwo Niebieskie pokaże ilu zaufało Najwyższemu i Jego prawa żywo do siebie przyjęło.
Cóż, niech Światło nadal na ziemi narasta, a wszystko pokaże się jasno, jakie jest, odzierając was ze złudnego tylko rozumowego bycia!