POZDRAWIAM OJCZE WSZECHMOGĄCY!
Dni Światła coraz więcej i takaż narastająca jego Siła, a wszystko po to, aby to, co żywe z miłością Stwórcy służyło!
BURZE PŁYNĄ
255.
W kierunku ziemi nieustannie, aby oddać ludziom to, co sami sobie kiedyś wysłali, a ponieważ wiedli bagienne życie, to trzęsawisko im się dostanie. Nic dobrego na trzęsawisku się nie stanie, ich mieszkańcy poprzez swoje nierozważne bycie utkwili w bagnie, a bagno ich wchłonie i rozłoży. Znikną wreszcie ziemskie duchy, które zeszły z jasnej drogi kierując się podszeptami ciemności.
Cóż, taki los wszystkich tych, którzy odwrócili się od Bożej Miłości, zamiast wylądować w duchowym raju, wylądowali w centrum tego, co sami sobie wcześniej zasiali.
I póki się nie przebudzą, a przebudzić się nigdy nie chcieli, niech im nikt nie podaje ręki, gdyż sam może w bagno zostać wciągnięty!
Bagno widać z daleka, a atmosfera jest tam wyjątkowo ciężka, dominuje zatracenie w długich mękach.
Szczegółów wam zaoszczędzę, wszystkie leniwe duchy same to przeżyją, teraz do nich żaden opis nie trafi, lecz życie im to wszystko ukaże w całej swej różnorodności i krasie.
Idźmy dalej. Po oczyszczeniu, gdy bagno wszystkich w nim tkwiących pochłonie, zaświeci jaśniej słońce, ziemia odetchnie, bagno wyschnie, a nowa szata mocniejszej zieleni dywanem wszystko przykryje, nikt już nie będzie niczego pamiętał, dzika zwierzyna przemknie po cichu.
Zakłócenia zniknęły, pojawiło się na ziemi nowe prawdziwe duchowe życie, zaczęto budować w oparciu o Boże prawa, dlatego powstałe wartości pną się nieustannie do coraz wyższej doskonałości, zachwycając swą różnorodnością i pięknem, które dziękuje Najwyższemu za dar nieustającego rozwoju. Oczy każdego patrzącego zabłyszczą w tym pięknie.
Kiedy tak będzie?
Kiedy chcecie zrzucić kajdany z siebie rozumowego życia, aby uwolnione ziemskie duchy rozpoczęły wzlot ku doskonalszemu, w pięknie rozwijającej się miłości?
Od każdego indywidualnie zależy, kiedy i jak to zrobi, siła czeka, aby mu pomóc, wystarczy swe serce na duchowość otworzyć, a szybko wszystko zakwitnie, cud za cudem na waszej drodze jak diament zabłyśnie.
I tak rozumowe życie jak gotówka w ziemskich bankach złożona czeka z lichwiarzami na jak najwyższy procent, a na całej ziemi bogactwo rozsiane, mieni się wszystkimi tęczy barwami.
Lecz trzeba mieć w sobie życie prawdziwe, aby je zobaczyć, dla lichwiarzy i ich klientów jest ono szczelnie zakryte, gdyż tak piękną krainę duchową chcieliby swym chorym mózgiem przednim zarazić.
Dobrze, że tam ich ułuda nie sięga, chociaż wszędzie można się wykazać nierozważnym postępowaniem, a jego skutek szybko może się przejawić. Lecz kto chciałby zamienić rajskie twórcze życie, w piekielny obraz lichwiarzy, wekslarzy i innych pracowników krainy cieni pełnych skrytek, w których spoczywają same nieszczęścia?
Który podróżnik chciałby w takiej krainie przebywać i jakich chciałby doświadczyć nieszczęść czy chorób rozumowego już tylko życia?
Ziemia cieni, wszelkiego zła, które tu się panoszy, to obraz współczesnego człowieka sukcesu i wszelkich niepowodzeń zarazem, panuje żądza i chęć zysku, panowanie i władza, i wiele innych strasznych cech obecnych ziemskich już nie ludzi.
Cóż, narastające Światło wszystko oświetla i wszelkie robactwo musi ze swych nor ciemnych wyjść na Światło, aby się w całości przejawić i w swym ohydztwie rozpaść się na zawsze.
I niech się tak stanie ze wszystkim, co złu podało swe dłonie!
Zobaczymy ilu się ostanie i czy ci wstrząśnięci takim obrazem, wejdą wreszcie na jasną ścieżkę, która zmierza ku jasnym niwom.
Podążajcie ludzkie duchy już czas, dłużej zostaniecie z ciemnymi to zagraża wam to, że oni zapadając się w ciemność i was nierozważnie postępujących ściągną, i nie zauważycie chwili, gdy granicę pomocy sami przekroczyliście dobrowolnie w kierunku zła, a tam pomoc do was może już nie sięgnąć!
Ratuje się tylko czujnych duchowo, którzy nie zasypali w sobie iskry duchowej, którzy czekają aktywnie na pomoc i na pewno ją zobaczą, i z pomocy skorzystają.
Bądźcie wytrwali, pomoc już jest wystarczy sięgnąć, pomocnik, Boży poseł chodzi po ziemi ratując tych nielicznych tęskniących do Stwórcy.
Wyciągam tylko tych, którzy podnoszą ręce i swoje serca ku Światłu, muszą chcieć sami!
Mocno się starajcie, bo i czas ziemski jest taki krótki, szczególnie, gdy Sąd Ostateczny się kończy!
MOC WIARY
254.
Jest tak wielka, że to, czego nie widać ziemskim wzrokiem można wyczuć i zobaczyć subtelnym okiem, jest rzeczywistością, a materia jest tylko niedoskonałym jej odbiciem.
I gdy żyjesz sobą całym jest to dla ciebie taką rzeczywistością jak codzienne Słońce, które widać, a jego ciepło można wyczuć, nadmierna ilość promieni powoduje poparzenie, które może dla ziemskiego ciała skończyć się śmiertelnie. A przecież jasne słońce w Materii, jego blask jest mdły w porównaniu z doskonalszymi wyżynami duchowymi.
I gdy stamtąd się przybywa, niosąc w sobie żywy obraz doskonalszego, który całym sobą się przeżywa, na ludzi, którzy mówią; nie wierzę, patrzy się jak na ubogich i chorych, już nieuleczalne przypadki.
A ich nie wiara, pochodzi tylko stąd, że opanowała ich zaraza, chory ich mózg przedni produkujący rozum, który myśli, myśli i tylko myśli, odcinając tak ziemskich ludzi od Światła.
A gdy uruchomi się swój mózg duchowy, który ma kontakt z własnym duchem, swoim sednem, prawdziwym człowiekiem, to nagle materia blaknie, a to co najjaśniejsze na tej ziemi staje się wyblakłym określeniem ubogim we wszystko, czego dotyczy. Gdy doprowadzi się do współpracy harmonijnej, do równowagi, pracy obu mózgów, to jedną nogą stoimy w Duchowości, odbierając z góry wszystko co potrzebne, a drugą nogą stoimy w Materii wspierając, przetwarzając ją w doskonalszą formę. Siła przez taką czynność płynie, wszystko wzmacnia, panuje ruch duchowy – energetyczny, a czyny ziemskich duchów przechodzą wszelkie wasze dotychczasowe wyobrażenia, dzieła wasze świadczą o was i jak modlitwa dziękują swym wyrazem Stwórcy za taką niewymowną łaskę.
Materialna ziemia, wasze otoczenie stopniowo się przemienia i tak powstaje wokół każdego ziemskiego człowieka harmonia, która w obiecany odblask raju, Królestwa Niebieskiego tu na ziemi powstaje, obiecanego przez Stwórcę, lecz wykonanego przez was jako modlitwy dziękczynnej za taką możliwość.
Wy myśleliście, że dostaniecie zaproszenie imienne do raju nie musząc się wysilać, przecież gdyby była taka możliwość, to zdemolowalibyście raj całkowicie tak, by wyglądał jak ta ziemia, która została wam ziemskim duchom wypożyczona do zamieszkania. I co się stało, gdzie tu widzicie odblask Królestwa Niebieskiego, a przecież wymawiacie słowa modlitwy »OJCZE NASZ«;… Jako w Niebie tak i na ziemi, i przy tym macie odwagę zwać się chrześcijanami, którzy zamiast budować odblask raju na ziemi uwierzyliście, że Kościół wam sprzeda bilet do raju, wykupi was z krainy ciemności, w której mocno siedzi. To tak jakbyście lucyferowego antychrysta poprosili o rozgrzeszenie, które wam przekaże jak będziecie w piekle.
Co wam się stało, że takie niedorzeczności spowodowały wasz upadek?!
Czy nie nakazałem wam, że macie być czujni wewnętrznie, że macie pracować nad sobą i że macie się modlić? W danej wam modlitwie »OJCZE NASZ« macie wszystko co wam potrzebne na drodze do Światła, a DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ, aż zbyt dobitnie mówią co czynić, aby powrócić do swojego prawdziwego domu.
Zapomnieliście! Zapadliście w dziwną dla mnie chorobę i nie chcecie z niej się uwolnić, to lenistwo duchowe.
Zapomnieliście, że wszystko zawdzięczacie Bogu, mojemu Ojcu, a niczego żadnemu ziemskiemu człowiekowi, czy jakiejkolwiek kościelnej świeckiej instytucji.
Zachowując się w ten sposób staliście się zwierzyną łowną, na którą chętnie polują ciemności, stajecie się niewolnikami tracąc życie wieczne. Większość z własnej woli nadmiernego rozumowego życia już się zatraciła całkowicie.
Może uda mi się wyrwać, ze szponów wszędzie panującego rozumowego tylko życia parę ludzkich duchów. Zobaczymy czy puścicie ciemności i złapiecie się pomocnej ręki ze Światła, na razie ofiar jest zdecydowana większość po stronie ciemności, wynik dla was negatywny, wyraźnie was piętnujący.
Tych paru znajdę, jak dacie się obudzić i sami o własnych nogach uciekniecie z bagna ciemności ku Światłu.
Czy wystarczy wam potrzebnej do tego determinacji? Siłę otrzymacie jak się otworzycie na nią.
Cóż, próbujcie, póki Jestem pomogę, lecz tylko już tym wybranym, od innych się odwrócę, szczególnie od tych co służą ciemnościom i tym samym oni sami wybrali swoje zatracenie. Z kim przystajesz takim się stajesz, z ciemnym ciemniejszy, z jasnym jaśniejszy.
Niech Światło przenika przez ziemię jasnym promieniem i budzi tych, którzy zachowali w sobie jeszcze czujną tęsknotę do Stwórcy!
A Miłość wysoko ich uniesie jak pójdą za podpowiedziami cichymi swojego ducha!