ŚNIEŻNE BAŁWANY

ŚNIEŻNE BAŁWANY

239.

I pomimo budzącej się wiosny i słońca coraz mocniej przygrzewającego, to bałwany śniegowe mają się całkiem dobrze. I tak od wielu tysiącleci te śnieżne bałwany stoją przed wami, zamrożone serca, soplami pokryte uczucia niewyrażone. Śnieżne bałwany ciągle przyjmują doskonale chłód i niską temperaturę, która mrozi nawet kości. Zmrożone ludzkie duchy w swoich ziemskich ciałach straszą wszystkich, którzy jeszcze pragną się rozmrozić i pewnie prędzej śnieg zniknie z obu biegunów, a lody rozkruszone dopłyną do równika, niż społeczeństwo śnieżnych bałwanów zauważy wzrost temperatury wewnętrznej.

Społeczeństwo śnieżnych bałwanów działa według śnieżnego prawa, które mówi; jak masz chorobę i organizm samoczynnie podnosi temperaturę, to wykładnia prawa stosuje antybiotyki, które wzrost ciepłoty hamuje, aby śnieżny bałwan, choć dalej chory się nie rozmroził.

Wznosi się kolejne najwyższe urzędy, a ich urzędnicy wiszą w chłodniach na hakach swoich, rozumem porażonych rozporządzeń mrożących każdego do kości. A gdy wzrośnie temperatura, choć o pół stopnia, to grupa zamrożeniowa z agregatami chłodzącymi w trzy minuty już jest na miejscu rodzącej się wewnętrznej samodzielności.

I tak najwyższa władza śnieżnego społeczeństwa postanowiła, że jedyna słuszna pora to zima, najlepiej wieczna i na tron całoroczny posadziła królową śniegu, mrożący jej uśmiech jest jej pieczęcią głęboko odciśniętą w waszych sercach. Jedynie wasz agregat chłodu mózg przedni czuje się dobrze, gdy produkuje same tylko kostki lodu, które używacie do wszelkich potraw. Nawet swoje dzieci już za młodu uczycie spożywania największej ilości lodów, choć są pozbawione wartości odżywczych, ale już skutecznie chłodzą za młodu.

Ze zgrozą patrzycie na ocieplenie klimatu całej ziemi, a przyczyną są wasze chore mózgi przednie, które chłodząc wasze serca produkują jako produkt uboczny ciepło. Na ziemi bałwany śnieżne wkrótce się roztopią, ale chory mózg przedni już organizuje wielką chłodnię i wyrusza na wyprawę, choć w nieznane, to wybrał kosmos i planety o ujemnej temperaturze.

W jednej piaskownicy popsuł się piasek, to szukamy nowej piaskownicy, to hasło lodowych naukowców, którym przyświeca wszelkie zniszczenie wszystkiego co żywe, aby widzieć tylko metal i plastik, ogólne samouwielbienie.

Stoją dalej śnieżne bałwany, szron zakrył ich oblicze, mdłe oczy w nich łzy zamrożone, już nie pamiętają jak wygląda prawdziwe uczuciowe życie.

Czy można bałwany rozmrozić?

Tak, ale one przestaną istnieć, może uda ich się serca zachować, być może proces rozmrożenia powoła ich do wiecznego życia, pomimo niekorzystnego ziemskiego lodowego prawa, jakże ważnego dla śnieżnych bałwanów.

Tak oto wygląda obraz ziemskich ludzi, którzy odwrócili się od swojego Boga.

Wszystko cokolwiek robią pozbawione jest ciepła i życia, potrafią za to mordować i chłodzić masowo całe narody i społeczeństwa.

Każdego czeka zamrażalnik, kto wybrał rolę śnieżnego bałwana, przy wsparciu ziemskiego prawa, kościoła i religii.

Cóż, podkręcamy temperaturę tak wysoko, aż zniknie cały chory zamrożony system, do ostatniego śnieżnego bałwana!

CZŁEKU, COŚ WARTY, GDYŚ WEWNĘTRZNIE ROZDARTY?

CZŁEKU, COŚ WARTY, GDYŚ WEWNĘTRZNIE ROZDARTY?

238.

Chodzisz za innymi i błędy powielasz, a o prawdziwym Nauczycielu informacji nie odbierasz. A gdzie podziały się dane tobie przez Niego nauki Pana, które uczą logicznego myślenia i odczuwania?

Po cóż komu wasze modły, modlitwy, czy inne teatralne wasze gesty, one nie prowadzą do krainy radości, sami sobie rozwarliście bramę do piekła, a właściwej bramy do Światła, do Boga, do tej pory nie znacie i dalej ją codziennie swym całym życiem krzyżujecie.

To, po co wam dary i łaski, jak wy ze swego ciała ziemskiego nie korzystacie, czy na ziemi już nie ma żadnego żywego człowieka?

A gdzie się podziały ludzkie duchy, które wołały przez tysiąclecia o pomoc do Najwyższego i gdy Syn Boga Żywego chodzi po ziemi, was na swej drodze spotyka, a wy dalej w martwych Kościołach, martwą tradycje próbujecie łykać.

Czyż na tej ziemi już nikt nie umie kochać, dlaczego mówiąc; że żyjecie zgodnie z Bożym Słowem, zło na tej ziemi tylko produkujecie?

Kto was tego nauczył? Na pewno nie Bóg, mój Ojciec!

Powiedzcie raz, chociaż prawdę; czyimi dziećmi jesteście, bo wasze postępowanie, jakże smutne i martwe mówi, że wybraliście ciemności i tym żyjecie!

I macie czelność prosić Najwyższego o cokolwiek, a żyjecie w samym bagnie i bliźnim wytykacie, że są bardziej ciemni niż wy sami.

Oj, pomsta mego Ojca będzie na was długo wisiała, aż się ockniecie z letargu w służbie u ciemnego!

Czyż nie słyszeliście, że Kościół czy religia, to nie Bóg, że Stwórca miłuje pokornych i szlachetnych, a nie głupich i leniwych!

A gdzie Przykazania, które miały wam oświetlać drogę, nawet tu do dziesięciu nie umiecie liczyć!

Przykro was ziemianie znów odwiedzać w waszych domach, chore ciała i duchy, jakże trudne do uleczenia, gdy prawdziwej miłości w was już nie ma.

Zużyte baterie się wyrzuca i utylizuje, a co z wami zrobić, gdy wy dodatkowo staracie się codziennie wrogo w stosunku do Najwyższego postępować.

Nie znacie Bożych praw, lecz gniewu Bożego w nadmiarze poznacie, wy i wasi fałszywi pasterze, zobaczymy, co wy martwi już nieludzie ze złem wymyślicie, nie daję wam jakichkolwiek szans na przeżycie, to jak na pustyni i bez wody, i bez cienia.

Nie macie w sobie pragnienia uczciwej pracy duchowej nad sobą samym, to przejdę koło was jak cień rozpaczy, a wierna mi Śmierć dokona dzieła, aby wasza mowa już nikomu nie szkodziła!

Może uda mi się obudzić tych parę zagubionych ludzkich duchów, tym chętnie pomogę, Ja was znajdę, ale czy wy mnie poznacie, czy poznać chcecie? Mówicie; że czekacie na moje ponowne przyjście, lecz gdy żyję wśród was to mnie unikacie, z rad moich nie korzystacie i choć podnoszę was Siłą mego Ojca ponad wasze dolegliwości, to wy sobie nawet nie wierzycie, że jesteście zdrowi, po mimo, że stał się cud!

Cóż, wołacie, jestem, gdy jestem, uciekacie!

Nie pojmę waszego zachowania i prowadzonego przez was życia ziemskiego.

Już sami dawno zapomnieliście o Bożym świecie, a przecież do domu Niebieskiego chcecie wrócić, idąc do wszelkich ciemności nie chcecie zawrócić ze złej drogi.

Cóż, trudno, że taki świat piękny chcecie całkowicie zniszczyć, lecz na to nie było i nigdy nie będzie zgody, prędzej wam zabraknie powietrza w płucach i życiodajnej wody, wysychajcie na wiór jak tego chcecie!

CHRYSTUS CZŁOWIEKIEM NA ZIEMI

jezus-chrystus-i-apostolowie1CHRYSTUS CZŁOWIEKIEM NA ZIEMI

 

237.

I nie przyszedł dla was, aby był lubiany, lecz wypełnić sobą prawa Boże, które są niezależne od nikogo, a którym podlega wszystko, co jest w stworzeniu.

Wypełnienie czy napełnienie Bożych praw samo za siebie mówi, co oznacza, że w Boże prawa wstępuje nowa Siła, która na ziemi nie wystąpi inaczej niż poprzez wysłańca Bożego, która wszystko wzmocni i pobudzi, aby mogło się przejawić takie, jakie jest.

Przyśpieszeniu ulega wszystko co na ziemi jest, dobro od złego się oddziela i zanika zło, dobro się rozwija, gdyż wytrzyma tylko to, co współbrzmi z Wolą Bożą, z przyniesioną Siłą ze Światła, która przenika całą ziemię.

I nie czas silić się na ostrzeżenia dla ziemskich ludzi, doświadczenie, ich codzienny dzień zgniecie ich lub obudzi, przecież, aby żyć trzeba myśleć i odczuwać cały czas.

A kto myśli i odczuwa ten szybko rozpozna, co mu służy, a co nie i w ten sposób się obudzi lub świadomie się roztrzaska, przecież Wola Boża jest silniejsza od chcenia ziemskich ludzi, szczególnie wtedy, gdy wyraźnie występuje przeciw Woli Boga.

Pomyliło się ziemskim ludziom i pyłki próbują od tysiącleci postępować według swoich chorych praw, niosąc wszędzie śmierć i zniszczenie, jak nie pamiętacie to pisana historia szybko wam przypomni chorych przywódców, nazywanych elitami społeczeństwa.

Kwiaty narodów zgniły i pomarły jak system, który nie wytrzymuje w ziemskim życiu Bożych praw, lecz chory ziemski rozum miesza cały czas wszędzie, gdzie bez udziału ducha panoszy się i zadaje tylko zniszczenie, i śmierć.

Ze zgrozą wszystko, co jasne się odwraca od takich ziemskich ludzi, wszędzie ich pełno, w fotelach, na ławach, we wszelkich chorych zbiorowiskach, tzw. imprezach itp.

Czas z tym wszystkim się pożegnać i proces ten już dość długo na ziemi trwa, wszelkie czynniki zagrażające życiu ziemskiego człowieka narastają przekraczając wcześniejsze granice.

Dla niepokornych ludzkich duchów już tylko bat, na nic innego nie zasługują, pletli go wiele setek i tysięcy łat, dlatego jest tak długi, że sięga każdego, a uderzenia są śmiertelne jak wasze myśli, słowa i czyny.

Zarazą na ziemi jest chętny sługa Lucyfera, wasz nienasycony ziemski rozum, który chce tylko mieć jak najwięcej i tylko dla siebie, nawet wtedy, gdy to wszystko go przygniata i na końcu zmiażdży.

Cóż, logiki, konsekwencji w podążaniu do dobra wam już dawno brak.

Chcecie mieć gorzej, to te wasze chcenia szybko przybierają rzeczywiste formy i na was się spełniają z konsekwencją jakiej nie znacie i z surową Sprawiedliwością.

Wszędzie zatory, blokady, starcia, przesilenia, to znaki, które mówią, że swobodny i harmonijny ruch ze strony ziemskich ludzi jest blokowany, to teraz to wszystko runie na was, nie słuchacie Bożych praw, nawet ich nie znacie, to poczujecie jak smakuje Boży bat, już świszczy nad ziemią wymierzając cios tam, gdzie jest najciemniej, a burze i błyskawice to tylko przejaw, że mocno uderza tam gdzie trzeba!

Schrony, jakakolwiek ochrona nic wam nie da, tu działa Siła wyższa, której nigdy nie pojmiecie, przecież kończy się Sąd Ostateczny.

WARTOŚĆ NAJWYŻSZA!

WARTOŚĆ NAJWYŻSZA!

236.

Wartością najwyższą dla ludzkiego ducha jest Miłość do Stwórcy i sam Stwórca!

I choć nigdy ludzki duch Stwórcę nie zobaczy bezpośrednio, to może widzieć Pana w Jego dziele, w tym co ludzkiemu duchowi podarowano wraz z nim samym.

Z powyższego wynika, że ludzki duch jest częścią stworzenia, tworem, który korzysta z tego by uzyskać świadomość siebie samego w dziele Bożym.

Najwyższy był, jest i będzie!

Ludzki duch został stworzony i ma łaskę darowaną bycia świadomym, lecz może się jej pozbawić swym chceniem i odwrotnym dążeniem. Nikomu nie jest potrzebny twór, który odszedł od Bożych praw i stał się wyrodkiem, prędzej czy później przyjdzie zapłacić za tak poczyniony krok, nastąpi to pod wpływem Bożych praw i osobistej ingerencji Woli Bożej na ziemi i Miłości.

Po takim zabiegu wszystko, co nie współbrzmi w prawie Bożym pokaże się w Świetle, jakie jest, rozłoży się i zaniknie. I tak buntownik ludzki duch, który wybrał drogę złą sam w swoje sidła wpadł, zranił się i śmiertelnie wykrwawił. Wcześniej już przestał reagować na jakąkolwiek pomoc i dlatego jako twór świadom siebie samego zanikł.

I tak właśnie czas rozkładu w swej kończącej fazie na ziemi jest, ludzki twór, buntownik, słuchający lucyferskich podszeptów na tej ziemi niepotrzebny jest, to szkodnik, a szkodnik nigdzie po wykryciu długo nie jest tolerowany, czeka go niechybna śmierć.

Punkt zwrotu ku dobremu ludzki duch już dawno przekroczył, więc zasadniczo pomocy nie otrzyma, gdyż jej po prostu nie jest w stanie zobaczyć, wyczuć, w jakikolwiek sposób rozpoznać.

Tak więc bliski koniec za oknami widać i nie trzeba martwemu duchowi ludzkiemu cokolwiek wyjaśniać i tłumaczyć.

Niewielką liczbę osób, które w sobie zachowały tęsknotę do Stwórcy można jeszcze obudzić i z tej ziemi, z materii wydostać, lecz tu czeka ich wytężona praca i czujność nad sobą samym, gdyż jeden nierozważny krok i można upaść prosto w przepaść, gdzie próbuje żyć wszelka ciemność od tysiącleci wielu.

Spokojnie i rzeczowo niech się ratują ci, co chcą, oni drogę do Światła znajdą, a i Światło znajdzie samo glebę, gdzie może zakotwiczyć i wyciągnąć każdego, gdy ten zgubi w ciemnościach ziemskich drogę.

Nikt nie będzie smucił się i płakał nad głupotą, i próżnością ziemskich ludzi. To, że żyją w swych złudnych i zawodnych ziemskich prawach, siebie i innych w ciemności pogrążają coraz mocniej, to przecież wynik ich dążenia od wielu tysiącleci.

Dlatego nagrodą i karą jest dla wszystkich Sąd Ostateczny, który niesie ze sobą wyzwolenie i świadome bycie, lub zanik, upadek.

Wybrał już każdy, teraz ziemscy ludzie niech patrzą na całe zło wokół, które sami hodowali, a ono na sam koniec mocno ich za gardło złapie i bez Światła nikt się nie podniesie.

Miłość, która od Stwórcy płynie doskonała, jest dla otwartych, światłych ludzkich duchów, oni wyróżniają się swoją postawą, swym promieniowaniem, to ci, co mogą się uratować jak dalej pójdą światłą drogą. Renta czy emerytura to nie droga rozwojowa, to poczekalnia do zatracenia dla wszystkich tych, co zbłądzili i nie chcą słuchać Bożych napomnień.

BŁOGOSŁAWIENI CIERPLIWI I WYTRWALI

BŁOGOSŁAWIENI CIERPLIWI I WYTRWALI

235.

Ci, którzy Słowo Pana w sobie mają i przeżywają Je swoim życiem, wykazując cierpliwość i wytrwałość wygrywają życie wieczne!

Wystarczy iść, podążać drogą Światła wskazaną Słowem Bożym, a wszystkie bramy przed wami się otworzą.

Pierwszą bramą jednak jest wasza, ukryta we własnym wnętrzu, która domaga się poznania i wpuszczenia światłego promienia, który rozbudzi iskrę waszego ducha, a wy tą iskrę wydobędziecie do dziennej świadomości, aby wam towarzyszyła na drodze ku Światłości.

Cóż można wam jeszcze powiedzieć, zasadniczo poznanie do was płynące jest tak wielkie jak ocean, a wam wystarczy jego jedna kropla, by z radością oczy otworzyć na Prawdę wielką.

Kropla ta jak oliwa w waszym wnętrzu smaruje waszego ducha, aby ten zaczął się ruszać, zastany od wielu wieków, u wielu zapomniany.

Budźcie się do życia inaczej jak chwasty zostaniecie z tej materii wyrwani!

Czy nie widzicie, że to, co wokół się dzieje zmusza was do zastanowienia?

Dlaczego natura, która wykonuje Wolę Bożą wami poniewiera?

Przecież tam, gdzie dobro się rozwija chciane przez Stwórcę, tam Jego ludzie prowadzeni zbierają od natury dobre owoce, a o zagrożeniach są zawczasu powiadomieni, aby je ominąć.

Czy wasze myślenie logiczne odeszło od was tylko dlatego, że płacą wam miesięczną gażę, co takiego się wam stało, że wam się nie chce duchowy ogień w sobie rozpalać?

Odpowiedź dobrze znacie, to lenistwo na wszystko co duchowe, jeżeli tego stanu nie zmienicie, a nie zmieniacie od wielu wieków, to wydarzenia wokół zetrą was z tej planety, a potem zatracicie się już całkowicie!

Nikt wam nie przyjdzie z pomocą, to jest wykluczone, dla wszystkich tych, którzy zapomnieli wieść życie wewnętrzne, duchowe, które jako jedyne jest prawdziwe.

To, co teraz robicie pracując, zarabiając, korzystając z dóbr materialnych nie wystarczy, to przed wami robiło wiele cywilizacji, które już wymarły, zadajcie sobie pytanie; Dlaczego?

Lecz wy nawet tego nie potraficie, gdyż to wymagałoby wysiłku wewnętrznego, wy wolicie pajacować w pracy, w supermarketach, czy za kierownicą swego próżnego ziemskiego życia, od czasu do czasu postoicie w ziemskich kościołach, które niczym się nie różnią od ziemskich cmentarzy, tu i tu martwi, jedni stoją inni leżą.

Czas ostem was pobudzić, zmusić do ruszenia z miejsca, większość nie zawróci z drogi upadku i się zatraci, lecz do nich nie przemawiam, oni nie są zdolni Słowa Prawdy pojąć, Słowo dotrze do tych, którzy właściwą glebę w sobie mają, aby nasiono Prawdy zakiełkowało, rosło i wydało dobry owoc.

Czas ziemscy ludzie zacząć myśleć i odczuwać wszystko, co do was się garnie daje wam taką możliwość, zacznijcie, a cierpliwość i wytrwałość niech będzie dla was dobrym bratem, który przez jakże szalone ziemskie lata pozwoli wam przejść radosnym krokiem.

Ciemności znikną wraz ze wszystkimi, którzy im podali ręce i o ciemne tło się oparli, baczcie, aby wasze plecy i ręce były czyste, wszelki brud nie wytrzyma jasnych Boskich promieni, które jak błyskawice uderzają bardzo precyzyjnie w te miejsca, gdzie już nie ma żadnej nadziei na poprawę.

Ci, którzy zawierzyli swojemu Panu, Jedynemu Bogu niech będą wewnętrznie czujni, aby nie zgubili drogę wskazaną do domu, która nie ma nic wspólnego z rajem, jest zaledwie na ziemi pierwszym krokiem w jej kierunku, raj od ziemi to niezmierna odległość, która jest dopiero przed wami, wy uczcie się stawiać na niej swoje pierwsze kroki, tu macie pomoc Słowa Żywego zawsze.

BURZE NADCIĄGAJĄ

BURZE NADCIĄGAJĄ

234.

Rozliczając wszystkich, którzy Bożej Woli nie słuchają, oni już na tej ziemi nie dojrzeją, ból i cierpienie przed nimi się rysuje wielkie.

Ci, co na ziemi pozostali w przeżywaniu ziemskich nieszczęść dojrzeją lub upadną.

I tak dla każdego skutek zwrotny się przejawi jako suma wszystkich myśli, słów i czynów, aby oddać z bogatym plonem to, co sami wcześniej zasiali.

MYŚLI PRZY DUCHU WYPAROWAŁY, OBRAZY STAŁY SIĘ PIERWSZE

MYŚLI PRZY DUCHU WYPAROWAŁY, OBRAZY STAŁY SIĘ PIERWSZE

233.

I to zjawisko jest chciane, pożądane i naturalne, pochodzące od ducha waszego, który przemawia obrazem odebranym przez mózg tylny, a myśl go opisująca powstaje w mózgu przednim, a dalej mowa lub pismo czy rysunek odda obraz widzianym z ducha w materii.

I gdy taki proces będzie coraz częściej się powtarzał, to i droga waszego ducha, jego przejawiania się będzie coraz czystsza, jaśniejsza, dając wam mocne oparcie na tej ziemi.

Mając łączność poprzez waszego ducha z górą, wiele sobie niewłaściwego oszczędzicie, szybko się rozjaśnicie i o wiele więcej przybędzie wam siły, aby tu na ziemi realizować wolę Bożą, czyli postępować według praw Bożych, które szybko i bezpiecznie prowadzą ludzkiego ducha tu na ziemi przez jego życie i oczywiście po opuszczeniu ziemi powiodą go jeszcze dalej i wyżej.

Wyższość odczuwania nad wszelką materią jest oczywista, ten, kto nie odczuwa jest pod znieczuleniem i wszelkie zło do niego przybywa, niosąc dysharmonię i zniszczenie, a jego mózg przedni zachowuje się jak niewolnik ograniczony ziemskim czasem i przestrzenią.

Duch czerpie światłym kanałem informacji z samej góry, gdzie wieczność dominuje, tam nie ma ziemskiego czasu i przestrzeni, za to jest radość, szczęście, prawdziwe życie duchowe będące podzięką za dar świadomego życia.

To przy większej bliskości do raju, do duchowości najwyższej dla ludzkiego ducha, blado wypada wszystko co proponuje materia, która sama w sobie nie ma życia, gdzie mózg przedni, rozum myśli, że ma wszystko nie mając nic. Roślina pozbawiona korzeni długo nie przetrwa, potrzebny jej cały system zakotwiczenia, a ludzki duch swe korzenie ma w duchowości i musi je świadomie utrzymywać i wzmacniać, aby świadomie przewędrować przez wszelkie ziemskie i nie dać się zatrzymać jakimś dziwnym ziemskim tanim, odpustowym błyskotkom, które stworzył rozum.

Proces jest czytelny i logiczny, wystarczy go obudzić, odtworzyć w sobie. Ożywionego, zmartwychwstałego nie trzeba przekonywać do życia, dla niego każdy oddech jest błogosławieństwem, a wam ta oczywistość gdzieś umknęła.

Cóż, korzystajcie ludzkie duchy z obecności Siły Syna Bożego do osobistej transformacji, niech miliony wokół was padają, ciągnione przez rozumowe życie w otchłań, ale wy się ratujcie, jeden na milion, jakże korzystna dla was statystyka, miliony nie słuchają, a jednostki z bagna się ratują.

Przyszedł czas obudzenia dla was przed ostatnią już burzą, która pogrzebie wszystkich rozumowców w straszliwy dla nich sposób, lecz jak pójdziecie za nimi, nie za Światłem, to statystyka wam się odwróci i wasza szansa będzie odwrotna, milion was przygniecie i jak masa pociągnie za sobą w rozkład jakże bolesny.

Jesteście dziś świadkami, że Światło przychodzi na ziemię dla nielicznych, pojedynczych ludzkich duchów, wędrowców niebieskich, którzy tęskniąc do Stwórcy, w Materii zgubili drogę, już czas wstać z martwych i podążyć przez bramę Miłości do Stwórcy, do miejsca ponad rozpadającą się materią, gdzie życie wieczne lśni mocnym blaskiem i przyciąga wszystko, co żyje duchowo. Obyście tam doszli!

JEDYNA KARTA

JEDYNA KARTA

232.

Na którą należy postawić to duchowość, osobiste ja, samoświadomość, dopiero taka postawa, która podporządkowuje materię duchowi jest słuszna i rozwojowa, ona wręcz jest drogą ku wolności wewnętrznej i na zewnątrz płynąca.

Wytrwałość i czujność w uczuciach, ich rozwijanie, aby zawsze sprostać wszelkim sytuacjom garnącym się do ciebie.

Chybiona postawa materialna i tylko materialna nikogo nie dziwi, ona przybrała formę oczywistości społecznej, jest jednak zgubna i mylna, prędzej da wynik negatywny niż pozytywny.

Dzisiejsza ocena ludzkich duchów na ziemi z góry płynąca jest ujemna, cała ludzkość całkowicie zeszła z drogi rozwojowej chcianej przez Boga.

Tak mocno wszelka ciemność wniknęła w ludzkie duchy, że stała się standardem panującym w życiu osobistym jednostki i całego społeczeństwa.

Przeniknęło zło wszelkie dziedziny ziemskich ludzi począwszy od prawa, a skończywszy na gospodarce.

Nie ma nic, co by nie było drążone przez zło i żadnej nadziei, że ludzkość obecna zawróci lub się zmieni, całość już leży na dnie, którą przykrywa coraz grubsza warstwa śmieci waszej cywilizacji, ich zdobyczy.

Już nawet do was nic nie może się przebić, co światłe, inne niż materialne, przechodzicie obojętnie, wzruszacie ramionami, nie pojmujecie zachodzących zjawisk i zależności powszechnie występujących.

Nieczuli i obojętni, nawet silne przeżycia na was nie działają, a po ich przejściu dalej pełnicie rolę królika, który jest ofiarą kolejnych doświadczeń waszego rozumu, sami sobie systematycznie aplikujecie całą dawkę nieprzyjemnych doświadczeń, które kończą się tragicznie.

I jak do was dotrzeć, gdy was otacza tylko materia i zarazem mocno was ogranicza? Można dotrzeć rozbijając w pył wszystko co materialne, ale niejednokrotnie dotyka rozbicie was samych już ostatecznie.

Ostrzeżeń już nie ma, narasta zniszczenie wszystkiego, co już nie ma szans powstać z martwych, z całą siłą narastającą wciąż żywioły i natura realizują Boży plan rozkładu wszelkich form ciemności i ich twórców!

Nie trzeba chodzić do kin na filmy katastroficzne, codziennie zagrożenie wam do drzwi waszych puka, może wtedy wreszcie się otworzycie na coś innego niż tylko zło, gdy wszelka materia, o którą tak zabiegacie, zniknie wam sprzed nosa, niestety w wielu wypadkach zabierze wam wasze ziemskie ciała.

Cóż, ziemscy ryzykanci dnia powszedniego, czasy rozkładu wszelkich ciemności na ziemi są obecnie z wami, doszliście do miejsca takiego, że sami już nie zawrócicie z doliny zatraceń, przed wami droga, na której szkielety chorego mózgu. Myślicie, że dojdziecie dalej niż te pozostałe kości? Będziecie kolejną ofiarą, która wyruszyła dobrowolnie drogą destrukcji i pomimo wielu ostrzeżeń z niej nie zeszła, osłabienie, upadek, zatrzymanie i rozkład.

Wszystkich, którzy się ocknęli z letargu obecnej cywilizacji może wyprowadzić z tego labiryntu tylko rozumowego życia Słowo i tylko Ono ma wystarczającą Siłę, aby wam ją przekazać, wędrowcom podążającym samodzielnie z czujnymi zmysłami już tylko światłą drogą.

Śpieszcie się, zniszczenie narasta, aż wszelkie zło przestanie oddychać ziemskim powietrzem.

Powietrze jest tylko dla tych, co znają Boże prawa i w nich żyją podążając ku Światłu, a na drodze wszystko co im potrzeba przybywa, lecz nie obciąża, a cały czas narasta i uwzniośla.

ŚWIATŁO Z WAMI

ŚWIATŁO Z WAMI

                                                                                                                                                                231.

Wszędzie na tej ziemi ci, którzy na Światło są otwarci mają w nim swego wiernego towarzysza.

Światło wspiera Siłą Żywą każdą prośbę z uczuć zrodzoną i nadaje jej głęboki wymiar zgodny z Wolą Bożą.

Żywa Siła wspiera każde dobre chcenie w dążeniu do odrodzenia, lecz gdy Siła jest wykorzystana nie tak jak trzeba szybko zniszczy użytkownika. Dlatego czystość zachowana myśli, czynów oraz słowa pozwala w górę się budować, a akty Woli Bożej niosą szybko dojrzewające dobre owoce potrzebne duchowi na jego drodze.

Każdy, kto użyje Siły w niewłaściwym celu, wszelkie złe myśli, czyny, słowa ożywione zapłoną wraz z jego twórcą, niosąc tylko zniszczenie. A wszyscy, którzy okazują się zbyt leniwi, aby w cokolwiek wierzyć, widzieć lub czynić, od tych Siła odpływa niewykorzystana.

Dla Światła istnieje tylko ruch wieczny, którego nie da się zatrzymać tkwiąc leniwie lub być obojętnym na wszystko, co do ludzkiego ducha płynie.

To jak okręt pod pełnymi żaglami, który dalej płynie, a wam uda się dostać na pokład albo nie, gdy statek na krótką chwilę zawita do portu, by zabrać tęskniące duchy do Światła.

I gdy załoga światłego statku odwiedzi porty, gdzie wołanie ze Światła, jak światło latarni zostanie zauważone, to zabierze dążącego ludzkiego ducha w najdalszą podróż, jakiej jeszcze tęskniące ludzkie duchy nie zaznały, a ostatnim portem jest raj duchowy, gdzie życie wieczne, radosne i szczęśliwe, jakże dalekie od tego wszystkiego, co ziemskie.

Ci, co pozostaną w portach, będąc zbyt zajęci, aby zobaczyć statek inny niż wszystkie, z krzyżami na żaglach, statek prawdziwie królewski, nawet nie pomyślą, że można i trzeba żyć inaczej niż dotychczas.

A refleksją dla nich niech będzie gasnąca latarnia, latarnik wszedł na pokład, na horyzoncie Światło białych żagli zgasło, a wraz z nim w sercach pozostał ból, wiele serc nie poznało prawdziwej Miłości, która przypłynęła prosto od Najwyższego, Jedynego Boga, niosąc pomoc tęskniącym do Niego.

Minęło wiele dni ziemskich, wszelkie życie w ziemskim porcie wygasło, pomogli w tym wszystkim piraci, którzy od czasu do czasu złupili mieszkańców, ale i oni przestali do martwego portu zawijać, a ich okręty wchłonęły fale oceanu wraz z ich ziemskimi skarbami, które jak balast wraz z nimi pozostały na dnie, muł ich przykrył i już nie można niczego odróżnić od ciemnego tła samego dna.

Tak kończą leniwi i ci, którzy Siłę Światła nie wykorzystali do swojego osobistego wzlotu, to miliony codziennie pracujących w ziemskim i tylko ziemskie gromadzący, ich wnętrze puste, bez wartości duchowych, jak całe ziemskie ich życie, tych martwych grzebią tacy sami już martwi.

SKRZYDŁA PORANNEJ ZORZY

SKRZYDŁA PORANNEJ ZORZY

230.

Zapowiadają cały dzień wspaniały, jego różne możliwości, które można wykorzystać, aby wspinać się na szczyty najwyższe, gdzie miłość wszędzie jest przeżywana jak normalne zjawisko.

Dlaczego tylko odszczepieńcy, ludzkie duchy na ziemi nie chcą poznać Miłości, która leczy odniesione rany i daje życie, życie wieczne?

Zamykając się na ziemi i w całej Wielkiej Materii, ograniczając się do martwej formy zginiecie, to wy macie przyjmować nurty siły, Światła, w swoich wnętrzach je przetwarzać i podając w materię ją ożywiać nową siłą duchową, wszystko podnosić i uszlachetniać, przez co sami się rozwiniecie jak piękne kwiaty dla wzroku i zapachu, będziecie przykładem dla innych budzących się na ziemi duchów.

Większość nie słyszy, nie chce do siebie przyjmować wzniosłej Siły i szlachetne wartości, rozwijając, pobudzać wszystko do życia, nadawać prawdziwe wartości z góry, je w życie swoje i otoczenie wprowadzać.

Ale nawet, gdy powstanie nowy wykład, opiszę całe moje posłanie i codziennie budzić będę nowych spotkanych ziemskich ludzi z ich rozumowego letargu, to i tak większość nie pojmie Słowa, odwróci się od Prawdy i pójdzie dalej swoją fałszywą ścieżką wiodącą do zatracenia.

Na niej raniony, ostrzegany, aby zawrócił nie posłucha i dalej będzie pasywnie czekał, aż godzina zatracenia jego się napełni.

Ale to już znacie, wszyscy was przestrzegali przychodzący ze Światła, szczególnie nauczyliście się grać jedną pieśń i coraz mocniej fałszując pogrążyliście się w swoim ziemskim rozumie.

Nie pomogę tym fałszywym pieśniarzom, nie tą co trzeba płytę odtwarzacie, ta wasza ma grobowe pochodzenie i przypomina, że przed wami inne ziemskie cywilizacje też je odtwarzały.

Dziś ich nie ma, trochę sztuki pozostało, lecz wy w tych czasach już przebywaliście i nieświadomi dzisiaj walicie mocno w bębny swojej próżności, pychy, zarozumialstwa i głupoty, nawołując się wzajemnie, by wspólnie do piekielnego życia jeszcze głębiej skoczyć.

Wszystkim ciemnym powiedziano: »DOSYĆ!« i należy pokazać należne im miejsce, zresztą sami swoimi decyzjami tam ochoczo biegną, spotka ich tam zawód i jakże wielkie rozczarowanie.

Lecz to jest wczorajszy i dzisiejszy wasz wybór, a skutki takiego postępowania same się przejawią.

Wśród tej całej ciemnej krainy chodzą perły, te ze skrzydłami, które współbrzmią w Woli Bożej, niech się zaznajamiają, bo tylko one mogą wynieść was wysoko nad pozostałą ciemną zgrają.

Kto jeszcze ma w sobie wartości do wydobycia te duchowe niech je wydobywa i rozwija, one czytelnie pomogą mu rozpoznać i podążyć po światłej drodze wiodącej przez Miłość do Stwórcy.

Podążajcie po niej od dzisiaj, Ja wesprę was na niej i będę wam wiernym towarzyszem, choć wymagającym i surowym, abyście na swojej drodze w ostatniej chwili nie zasnęli snem kamiennym.

Wnętrze was dobrze poprowadzi, wy w nie się wsłuchujcie coraz mocniej i uważniej. Bądźcie czujni i idźcie wyżej.