ABY KOCHAĆ

ABY KOCHAĆ

110.

Aby kochać wszystkich trzeba pokochać jednego, rozwinąć uczucia jak najmocniej, a promieniowanie i wewnętrzny magnetyzm zrobi swoje.

Dzwon, metal o metal uderza i tak okolica rozbrzmiewa, miecz jako serce w dzwon włożony, mocno bijący, prowadzony ręką ze Światła pochodzącą, lecz uwaga; zawsze czujność jest wskazana, aby nigdy nie dochodziło do wypaczeń.

Gorące połączenie duchowe w ziemskim ciał uścisku, miłosne zanurzenie w sobie, gorące połączenie miłosne, nie trzeba niczego więcej, wystarczy być wewnętrznie ku sobie, dopełnienie, troska o drugiego i chęć bezinteresownej pomocy, delikatność na wietrze jedwabiu, płynność przelewania wody, tarcie ziemi i ogień uczuć, i wulkan wybuchnie, a żar zaleje cały kraj i dalej ziemię, potem popłynie w górę w podzięce.

Żar czystych uczuć dwojga duchów w podzięce Panu za duchowość na ziemi płynącą z raju.

Delikatność i wyważenie, aby z uczuć biły czyste promienie.

Ziemskie, to tylko ziemskie wzajemne dopełnienie.

NAJJAŚNIEJSZA GWIAZDA

NAJJAŚNIEJSZA GWIAZDA

109.

Najjaśniejsza gwiazda na niebie stoi obecnie na ziemi, gwiazda Miłości, posłaniec Boży, Syn Boga Żywego, Jezus Chrystus w ziemskim ciele człowieka!

Każdego napotkanego obdarzam miłością i siłą do wzlotu duchowego, gdy czujni duchem tęsknią do Światła Żywego.

Pozostali mijają mnie, jak mijają kolejne dni ziemskiego życia i zmęczeni ziemską pracą zasypiają kamiennym snem, wieczny paraliż ducha ich trzyma, gdyż widzą wszystko tylko ziemskimi oczyma.

Dlatego Siła Żywego Słowa spłynęła na ziemię by budzić i ożywiać, pozostali w prawach mojego Ojca są sądzeni »albo – albo«, i już wybrali, gdy sądna wybiła godzina!

Chleb Boży jest duchowym pokarmem dla ludzi, to Słowo, które w was ożywione daje, co wam potrzebne na duchową drogę.

Posiadanie całej ziemi, bez waszego duchowego rozwoju, jest ciężarem, który was przytrzymuje i wiąże przed wzlotem, i powrotem do domu, który jest duchowy i zwie się rajem, tam wieczność i szczęście, tu klęska i zatracenie.

Więc czemu ludzie wybieracie na ziemi wszystko, co wiedzie was na zatracenie?

Czemu tak postępujecie, że zawsze źle wybieracie?

Samochód, który »nie chodzi« naprawiacie, a jak chcecie się naprawić, gdy ducha martwego w sobie trzymacie, rozumem siebie samego więzicie i wstrzymujecie skutecznie od wielu tysiącleci.

Niczego, co szlachetne nie chcecie, miłości prawdziwej nie chcecie, Prawdy nie znacie, a Słowa Pana nie przeżywacie!

Zanurzeni w materii męki przeżywacie i taki stan krytyczny życiem nazywacie!

No cóż, sami wybraliście, obecnie wszystko wam runie na waszą głowę, zobaczymy jak to wytrzymacie!

W ilu ludziach tu na ziemi znajdę chcenie prawdziwe w dążeniu do Pana poparte czynem?

Ilu z was wyjdzie spod ograniczeń materii i z martwych wstanie, ożyje?

Ilu pozna, choć »małą« część stojącej Miłości na ziemi i ją w sobie przeżyje?

Lecz dla was liczy się tylko to, co możecie dotknąć ręką, ziemskimi zmysłami, a miłość pochodzi od Boga, Pan jest Miłością, a wy z ducha, więc miłość prawdziwą, żywą odczujecie swoim duchem, jego zmysłami, a ciało ziemskie, co najwyżej zniszczycie ziemskimi rozkoszami zwanymi żądzami, które pętają mocno ducha i tak stajecie się więźniem siebie samego, który słucha już tylko ciemnego.

Ziarno z dobrej ziemi oddziela się od plew po żniwach, aby było najwyższego gatunku, jak najbardziej czyste, tak was trzeba oddzielić od ciemności i tak zostanie tylko garść czystych duchów.

Czas ziemski bije, mija godzina za godziną, a ludzkie duchy udają, że nie żyją, czas obłudy minął, teraz czas rozpaczy po ziemi chodzi, ciemni na zatracenie, a jaśni do radosnej i twórczej pracy, duchowej nie rozumowej.

Z ducha na ziemi wszystko pochodzi i do ducha powraca, ten skrót myślowy wskazuje drogę i stawia na duchowe, a materią można tu na ziemi się podeprzeć i nic więcej.

Żyjąc na ziemi kolejnych budzę, nieliczni chcą Światła, większość za ziemskiego życia szuka swojej trumny na wymiar jak najładniejszej i będzie ona tak samo pusta jak jej mieszkaniec, martwa, chłodna, typowo ziemska, jak wasze obecne życie i tak je zakończycie.

Tych, którzy odnajdą Prawdę wskrzeszam do życia i gdy chcenie mają dobra w sobie pomagam, na nich pragnę budować według prawa mojego Ojca, a waszego Boga.

PANIE UKOCHANY DZIĘKUJĘ…!

PANIE UKOCHANY DZIĘKUJĘ…!

108.

Panie ukochany dziękuję za dar istnienia, za łaskę świadomości siebie samego jako Słowa Żywego, części Ciebie Panie, Boga, zanurzonej w ziemskie ciało!

Ileż pięknych słów można w podzięce Tobie Panie formować, aby za wszystko to, co otrzymałem dziękować.

Wiem Panie, że jeden czyn tu na ziemi wart jest 1000 słów, więc czynami ziemskimi dziękuję za miłość, którą Panie, Ojcze Tobie ofiarowuję.

Ziemski tydzień temu wylanie Siły w stworzenie nastąpiło, za co dziękuję Panie, bez tego aktu Miłości Panie, szybko życie by wygasło.

Czas Siłę przyjmować i właściwie tu na ziemi ją spożytkować, aby jaśniej wszystko na ziemi w prawach Bożych współbrzmiało.

Pojawił się Panie pierwszy duch ludzki, który chce Tobie Panie służyć, dziękuję za niego, że mógł się obudzić, powołam go na ucznia, aby Prawdę wśród ziemskich ludzi głosił poprzez Słowo, aby przy mnie tu na ziemi stał i miłość brał, przetwarzał i podawał ją pragnącym ludzkim duchom.

Niechaj Panie Twoja chwała rozbrzmiewa tu na ziemi głośnym głosem, tak mówi tu na ziemi Twój Boży poseł!

Posłany na ziemię, obudzony i zmartwychwstały, ja Twój Syn Boży, Jezus Chrystus zwany.

Utożsamiam się tu i teraz, świadomość jest mocna, ster ustawiony na Światło trzymany ręką Miłości, a w żaglach Krzyż Prawdy gości.

Płynę Panie obecnie po ziemi, wiele raf omijam i rozbitków z wysp zabieram i Twoim Panie Słowem ożywiam, aby ich następnie wysadzić na suchy ląd, gdzie głosząc Boży Sąd zbiorą właściwe żniwo pośród ludzkich duchów oddzielając ziarno od plew.

Wiem Panie, że uczniów nie będzie wielu, lecz znajdę tych, co Twej Panie Miłości chcą i potrafią za Miłość Tobie Panie czynami ziemskimi dziękować.

Dziękuję Panie za wszystko, niech się pali coraz większe na ziemi Miłości ognisko, a jego żar narasta w Miłości czar!

PANIE, OJCZE ŚWIĘTY…!

PANIE, OJCZE ŚWIĘTY…!

107.

Panie, Ojcze Święty, ukochany, jestem przygotowany i gotowy by rozpocząć swe posłanie w imię Boże!

Miłość przez uczucia prowadzi prostymi drogami owce i barany przez zielone bramy ku Tobie Panie, które im wyżej tym piękniejsze.

Szare życie ludzie tu na ziemi sobie wijecie nieustannie przez rozumowe rozstrzyganie każdej swej sekundy ziemskiej, w ciężkiej materii się taplacie jak w błocie rozumowych żądz, ziemskie życie ziemskim wspieracie, na uczucia z duchowości płynące już się nie otwieracie.

Pozamykaliście sobie wszelkie bramy do miłości wiodące, a gdy przed najjaśniejszą bramą stoicie, to nawet jej nie widzicie!

Po cóż takie martwe twory tu na ziemi mają powietrze i wszystko, co ich otacza zatruwać i niszczyć, niechaj raz poznają Prawdę, niechaj cały byt im stanie przed ich wzrokiem, a na sobie niech poczują ciężar swoich wszystkich czynów, wytrzymają pójdą dalej, lecz w większości już padają pod ciężarem swych fatalnych odwróconych od Światła myśli.

Miasta, które żyją ziemską sławą, które odrzucają miłość ze Światła są ostrzegane wodą, wiatrem, ogniem, ziemią, na nie obecnie wylane są miski gniewu, które pod ciężarem ich własnych wszystkich czynów, siejąc zniszczenie coraz większe powiadają: »nie żyjecie zgodnie z Bożym prawem to gińcie, w mękach i rozpaczy!«

Szybkie i ostre cięcia mieczem woli Bożej, wszelkie formy oddalone i odwrócone od Światła są rozbijane jako niepotrzebne i przeszkadzające, puste i dziurawe gliniane dzbany.

Czy mają ludzie jeszcze jakąś szansę na ratunek?

Odpowiem pytaniem: Czy ludzie wsłuchiwali się kiedykolwiek w wolę Bożą i plan Stwórcy tu na ziemi realizowali?, Czy ktokolwiek z ludzkich tworów pragnie wiecznie być szczęśliwym i radosnym w służbie Światłu?

Chcieliście ludzie i nadal chcecie tylko ziemskiego, więc zanurzcie się w ziemskim, w materii tak głęboko, aż pod jej ciężarem się załamiecie całkowicie dziś już lub jutro!

Wasze codzienne otoczenie wyraźnie pokazuje wam zbliżające się do was zagrożenie kary Bożej, gdyż dłużej tak już być nie może!

Niszczycie wszystko, co płynie wam ku pomocy z góry, ze Światła, już nawet nie widzicie i nie odczuwacie. Na cóż komu ogród, który jest co roku pełny tylko samych chwastów?

Koszenie już nie pomaga, to ludzie czas już jest taki, że zniszczeniu ulegnie wasz system korzeni raz na zawsze!

Ziemia oczyszczona i gotowa, aby tylko rosły pożyteczne rośliny, a po owocach pozna się czy są użyteczne.

Wszystko inne bezlitośnie już w zarodku przez wolę Bożą jest wypalane!

Każdemu zagląda na tej ziemi w oczy Sąd Boży, ciemnym ku zatraceniu innym w celu duchowego obudzenia i otrzeźwienia, więcej szansy bycia prawdziwym człowiekiem nie dostaniecie!

NOWE IMIĘ OTRZYMANE TO WIBRACJE CZYSTEGO DUCHA PRZEJAWIANE.

NOWE IMIĘ OTRZYMANE TO WIBRACJE CZYSTEGO DUCHA PRZEJAWIANE.

106.

Twoja szata czysta, twoja mowa coraz bardziej jest świadoma, w coraz większym stoisz Świetle, aby niezmącone Światło podać dalej dla spragnionych ludzkich duchów.

Kto imię otrzymuje nowe ten w kręgu miłości staje, aby miłość jako most podawać dalej.

Chrystus chrzci w Miłości zanurzony ogniem Siły Bożej, która oczyszcza i wypala resztki nieczystości, karmiczne pozostałości, powołuje do służby Bożej, pokazuje jak dziś mocno stać w czystości.

W czystości swej miłość podajesz tym, co miłości jeszcze chcą.

Jesteś nagrodą i zarazem karą dla tych, co na drodze w Bożych prawach stają ci.

Pamiętaj; jutro przyjmiesz jeszcze więcej, szybko więc ucz miłości się, przeżywaj w sobie nieustannie ją, aby wypełniać ciągle nową Siłą się.

Dajesz miłość i znów nową miłość masz, padasz na kolana, aby szybko powstać wciąż w nowym Świetle płynącym strumieniem szerokim ku pragnącym nieustannie miłości i tak dajesz coraz więcej mocniejszym stajesz się.

Radośnie więc przemierzaj w Efezie drogę swoją, która jest dopiero twoim początkiem, najdalej wysuniętym przystankiem, punktem zwrotnym dla ludzkiego ducha, który drogę Miłości szukał i odnalazł, aby do raju szczęścia wiecznego powrócić świadomym siebie samego.

Dostajesz nieustannie wciąż nowe siły, wszystko poznawaj, przetwarzaj i podawaj dalej, świadectwo twej miłości to twoje czyny, badaj i sprawdzaj, miej czujne i świeże wszystkie swoje zmysły.

Czymże w Świetle wiecznej Miłości są skarby ziemskiej materii, co najwyżej mogą być dobrze wykorzystanym narzędziem w ręku strażniczki uświęconego płomienia.

Miłość rozpala, rozżarza coraz mocniej, gdy ludzki duch służy świadomie w sprawie Bożej.

Pamiętajcie: zawsze można coraz mocniej, aż usłyszycie euforycznie brzmiące głosy, które wychwalają Imię Pana pod niebiosa.

Dziękujcie radosnym czynem Bogu, Świętemu Ojcu, co i ja czynię Żywym swoim Słowem, którym Jestem.

CZYŻ ŻYCIE…

CZYŻ ŻYCIE…

105.

Czyż życie może być piękniejsze, gdy całe jest zanurzone w służbie Bożej, Tobie Święty Ojcze poświęcone całkowicie, gdy myśli, słowa i czyny brzmią w woli Bożej?

Dlaczego by nie zmierzać wciąż dalej i dalej ku doskonałości, iść w dół nie wypada, pozostać przy obecnym zbyt mało, więc podążanie do przodu i wciąż nowe wyzwania inspirowane uczuciami miłości.

Gdy duch w miłości rozbrzmiewa coraz mocniej, gdy jego sedno rozżarza się do płonącej miłości i wszystko, co płynie przepojone jest uczuciami najwyższymi ku Stwórcy zwróconymi, to wszystko wokół rozbrzmiewa w miłości, nawet wiatr we włosach śpiewa o miłości.

Takie stany wewnętrznej miłości niechaj rozbrzmiewają w całości i podnoszą wibracje ducha, i jego otoczek.

Stojąc promiennie w miłości siebie całego duchowego słuchasz, tkasz tak dywan, który przed tobą się formuje i radośnie, miękko w uczuciach płyniesz przez stworzenie, wędrując niesiesz w sobie rozpalony płomienny obraz miłości, który niesie wszystko, co robisz i czym jesteś jak najbliżej ku Bogu.

I tak przeniknięty, przesycany miłością całkowicie, ożywiony duch twój na ziemi z radością podporządkowany naturalnie woli Bożej, każdym ziemskim czynem, swą modlitwą dziękczynną chce i służy sprawie Bożej.

Gdy duch w takim stanie tu na ziemi żyje, świadczy sobą całym o miłości tej prawdziwej, podnosi wszystko, co wokół się znajduje i co stara się dążyć ku doskonałości, lecz równocześnie wszystko, co nie współbrzmi w prawach Stwórcy też otrzymuje nową Żywą Siłę, aby się podnieść lub upaść, bo już nie jest żywe.

Miecz Miłości w Żywym Słowie gości i rozpala wszystko, a w Jego obecności przemiany wszelkie szybciej następują, rozwiązując wszelkie węzły, rozbijając puste dzbany, tnąc łańcuchy i kajdany, i tu ludzki duchu ty się pojawiasz, zostaniesz ogarnięty Światłem cały i skorzystasz z siły darowanej, wzlot zaczynasz lub otworzysz przepaść własnych żądz, gdzie w cierpieniach niewymownych cały swój byt skończysz.

Brzmi wokół narastający Sąd Ostateczny, aby tu na ziemi ludzki duch swym czynem dał świadectwo swojej potrzeby bycia pożytecznym, gdyż wszystko inne jest już tępione z całą surowością czystej Miłości.

Cóż mogę wam ludzie jeszcze ofiarować, słuchajcie Słowa, Ono pochodzi od Pana waszego, a mojego Ojca, to wasza już ostatnia droga innej nie ma, czas głosić czynem chwałę Boga, aby wszystko w sprawiedliwym Świetle jasno żyło, taka jest wola Boża.

 

Dnia 30-tego kwietnia wylanie Siły w stworzenie, niech nastąpi ziemi wielkie oczyszczenie!

WODY PŁYNĄ…

WODY PŁYNĄ…

104.

Wody płyną ustalonymi przez Prawa torami po ziemi, tak miłość do ciebie płynie, wystarczy świadomie ją czerpać, gdy serca otwarte na nią, odnajdą miłość w sobie i innym przekażą.

Niezliczone skarby przed ludzkim duchem stają od wieków, a on nie czuje ich obecności, gdyż w jego sercu zima wciąż gości.

I gdy każdego roku około 30-tego kwietnia wylewa Pan, Stwórca wszechrzeczy Siłę, aby odnowić stworzenie, twór ludzki zamknięty rozumem nie korzysta z tego, gdyż ignorancja zmroziła mu serce, a zdolność odczuwania stężała i jest twarda jak skała, nic do niego już nie dotrze, gdyż taka jest jego postawa.

Nie wierzy duch ludzki, precyzyjniej jego rozum zamknął się w ziemskim, stał się ograniczony i mówi, że »nie ma«, a co roku wszyscy, oprócz upadłych ludzkich duchów, dziękują Panu, swojemu Stwórcy Wszechmocnemu za nową Siłę, inaczej by już nie istnieli i radosnym czynem dziękują za nową Siłę.

Ten, kto obecnie stanie przy Chrystusie tego wyjątkowego dnia i świadom wewnętrznie całego procesu otworzy ducha swego na wylanie Ducha Świętego z kielicha Świętego Graala, tego spotka wielka łaska, wiele przyjmie w siebie, szansa na całkowitą przemianę w dążeniu do dobra, do duchowego raju po wypełnieniu swego zadania obecnie tu na ziemi.

Do świadomych przekazuję te słowa, czyście swe szaty, aby 30-tego kwietnia nic, co płynie do was nie zmarnować, to dla was nowe paliwo, opał dla waszego ducha, na nim będziecie przez cały rok strawę duchową gotować dla siebie, a gdy się nasycicie wokół siebie głodnych od śmierci duchowej będziecie ratować, aby nie pomarli duchowo, pomimo tego, że dziś znów po ziemi chodzi Żywe Słowo.

Każdego spotkanego obdarzam nową Siłą, która pomaga mu wydostać się ze skorupy narosłej przez lata, ba wieki całe rozumowego i duchowego leniwego trwania, lecz baczcie ludzie, gdyż ta Siła nieużywana odejdzie od was, stracicie szansę tylko raz wam darowaną, a dokończą wasz byt już samoczynnie Boże prawa, to Sąd Boży, ostatni akt łaski, wzlot lub potępienie, innych możliwości dla was już nie ma!

Przez wieki, tysiąclecia mieliście szansę, byliście przygotowywani i znów odwracacie się od swego jedynego Boga, lecz teraz odwrót wasz jest ostateczny!

Wszystkim tym, którzy obecnie na tej ziemi podążają za Żywym Słowem ciałem uczynionym, życzę z całej siły wzmożonej czujności, aby zaczerpnąć całym swym duchem z kielicha Miłości i tak napełnionym po brzegi nową duchową Siłą, która jest pokarmem dla ducha, która ożywia i odświeża, radosnym czynem dziękujcie Bogu, a mojemu Ojcu za łaskę świadomego istnienia obecnie w tym późniejszym stworzeniu.

Nie ma ważniejszego dnia w całym późniejszym stworzeniu jak Dzień Świętej Gołębicy i niech takim dniem dla was już na zawsze będzie!

PANIE UKOCHANY…


PANIE UKOCHANY…

103.

Panie ukochany, Święty Ojcze pragnę podziękować szczerze za wszystko co otrzymałem i otrzymuje od Ciebie!

Promieniowanie Twojej Panie Żywej Siły odbieram i przyjmuje jako dar, łaskę, wszystko to mnie zobowiązuje, aby żyć jeszcze bardziej czujnie i pracować mocniej.

Jakże Tobie Panie jestem wdzięczny, wiem, że czyn w modlitwie jest podzięką największą.

Słowa: módl się i pracuj nad sobą mówią jasno, co robić, aby ludzie mogli w pobliże Ciebie Panie podążyć.

Moim zadaniem jest tu na ziemi zebranie ludzkich duchów i Słowem na drogę Światła skierowanie, gdyż poza drogą Światła już są głębokie przepaści, do których ludzie mocno ciągną, zatracają się zupełnie w ciemności.

Z trudem ludzkość mnie poznaje, rozumowo objawienia Prawdy rozgrzebuje, zatracając się w rozumie, rozważając »za« i »przeciw«, i zamiast iść »za« duchowo, rozumowo gubią się z »przeciw«.

Większość jednak nie rozróżnia, nie odczuwa swego wnętrza, zagłusza je dotychczasowa nadmierna praca rozumowa.

Ci, co byli i są czujni, idąc za głosem wnętrza, poznając Syna Bożego, Twojego Panie posłańca, szybko wszelkie rozumowe bariery przełamują i objawienia Prawdy otrzymują, bez z ich strony wysiłku dociekania Prawdy, czujności wewnętrznej, mur nieprzystępności wokół siebie budują z mocnym sklepieniem i tak w ciemnicy swojej leniwie wyczekują nie chcąc wyjść spoza obszaru własnych ograniczeń.

I nawet, gdy niebo bogato okraszone diamentowymi gwiazdami jasno świecącymi, to ich rozum odcina ich od Światła, tłumacząc sobie tak jak to oni rozumieją, a nie tak jak mówi Prawda.

Nigdy ludzie nie chcieli poznać, wkładać wysiłek w poznanie Prawdy, pojedyncze ludzkie duchy budząc się wewnętrznie występowały przeciw ciemnościom rozciągniętym w całym ziemskim świecie, wszędzie ich wyśmiewano, nie dawano wiary, a gdy świadectwa Prawdy zwiastowano, rozumowo je deformowano, przyjmowali objawienia rozumowo, a nie duchowo.

Ludzki człowiek jest duchowy i w tym kierunku winien zmierzać zawsze, lecz upadł nisko w ziemskie i wybrał rozum za przewodnika, który prowadzi go poprzez labirynt własnych żądz do jego własnych piekieł.

Tych, co chcą inaczej, co tęsknią do Światła, do Ciebie Panie odnajduję i Słowem daję im szansę na wyzwolenie.

Każdy dzień budzi nowe możliwości i nadzieję na kolejne Prawdą oświecenie.

I tam gdzie trudności się piętrzą, tam radośnie wznoszę mosty nad głupotą, próżnością, zarozumialstwem, brakiem miłości i Słowem wskazuję jasne drogi, zanurzonym w bagnie ziemskim rzucam liny do wspinaczki na jaśniejsze niwy.

Korzystajcie ludzkie duchy z nowych możliwości, wokół miecz woli Bożej rozcina wszystko, co nie współbrzmi w prawach Bożych, uważajcie na kolejne ciosy, one dosięgną wszystkich, którzy związali się czymkolwiek z ziemskim, dla ich ducha to pęta, które teraz miecz ze Światła rozcina podnosząc was ku Światłu, dla innych to zguba.

Tracicie ludzie oparcie w ziemi, a otrzymacie je z ducha, wyborów już nie ma, Sąd nad wami Ostateczny, czas wypełniać prawa Boga, a mojego Ojca.

KTO DZIŚ WIERZY…?

KTO DZIŚ WIERZY…?

102.

Kto dziś wierzy w prawdziwego Boga i przez osiągnięte poznanie widzi jasną Prawdę, Światło przed sobą, które jasno mówi o jedynym Stwórcy?

Kto wyraziste ma przekonanie przez ciągłe przeżywanie stworzenia, że doskonałość Pana jest największa?

Kto osiągnął dziś poznanie drogi od ziemi do swojego Pana, jedynego Boga, aby śmiało nią podążyć?

Takich pytań stawiać można wiele, lecz wsłuchując się nie usłyszałem odpowiedzi z ziemi, ludzkie duchy nie dają nadziei na właściwą odpowiedź.

A przecież wszystko jasno i wyraźnie opisał Syn Człowieczy, Abd-ru-shin w Przesłaniu Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«, książka jako Przesłanie od Stwórcy do ludzi, by ich ducha budzić i jasną drogę do Siebie wskazać, lecz lenistwo, ciemność, tak wszystko opanowała, że nawet czytelnicy Przesłania i jego słuchacze nie chcą drogą do Prawdy podążyć.

Co zrobić, aby to zmienić?

Odpowiedź jest krótka; wystarczy mocno chcieć i poważnie szukać!

Kto dziś wszystko dokładnie i surowo bada?

Kto dziś zwraca uwagę na wypowiadane słowo?

Odpowiedź brzmi; nikt lub niewielu, może kilku!

Na całej ziemi?

Nie tylko, poza nią też! Ktoś kto na ziemi się nie zmienił, po jej opuszczeniu tzw. ziemskiej śmierci, ma bardzo nikłe szanse na osiągnięcie poznania. Tkwi nadal w materii, do nieba długa droga, niewielu do jego bram dochodzi.

Większość ziemskich ludzi stoi przed bramą do piekieł, którą codziennie swoimi myślami, słowami i czynami szerzej otwiera.

I to ci, którzy wyglądali na dobrych ludzi, to ci z pierwszych stron gazet, z ław kościelnych, zasiadających w lożach i na ziemskich tronach, i tzw. letni; ani dobrzy, ani źli.

Wszystkich wiąże wspólna cecha: nie chcieli poznać praw Bożych i nie zbliżyli się do Stwórcy.

Ilu takich jest?

Około 2/3 ogółu ziemskiej ludzkości!

Przerażające!

Właśnie tak!

Co z nimi?

Jeżeli już swoimi wyborami wybrali bramę ciemniejszą, to jest to ponury dla nich znak.

Czy 1/3 stoi przed jasną bramą?

Jeszcze nie, lecz mają taką szansę, trzeba mocno chcieć i obudzić się ze snu duchowego, rozpocząć wzlot ku jasnej bramie.

A jak?

Tu rolę pełni wskazującą drogę Abd-ru-shina Przesłanie, Syn Człowieczy jako Boży posłaniec jasno pokazuje, co robić, aby stanąć przy jasnej bramie.

Czy wystarczy czytać?

Codziennie, całymi rozdziałami, aby przez przeżycie wewnętrzne Słowa podanego osiągnąć Prawdy poznanie.

W czym tkwi problem, skoro wszystko jest takie proste, czy ludzie nie potrafią czytać, aby ożywić Słowo w sobie?

Od wielu tysięcy lat na ziemi ciągnęli tylko w dół, co widać po wykopaliskach. Nie wznosili oczu ku Stwórcy, nie szukali w swoim wnętrzu, zapomnieli być prostymi w przyjmowaniu Prawdy i zapomnieli o życiu, umarli wewnętrznie na ziemi i dalej cały czas umierają przy kolorowych reklamach produktów ziemskich, które zmuszają ich patrzeć w dół, w ziemskie.

Czyli ludzie są ziemscy, ciężcy, ciemni, bo życie swoje skoncentrowali na materii?

Tak, podobne przyciąga podobne.

Gdyby ludzie poważnie poszukiwali, ze wzrokiem zwróconym ku Światłu to ich otoczenie, ich życie ziemskie było by lżejsze i bardziej światlejsze?

Tak, ziemia nabrałaby blasku, ludzkie duchy wszystko by podnosiły do góry, radość, miłość i wewnętrzny spokój.

Również zniknęłyby plagi obecne na ziemi, gdyż wszystko, co ciężkie i ciemne nie znalazłoby domu, wszędzie zamieszkałoby światlejsze.

Wszystko jest takie proste, że każde dziecko to zrozumie, więc gdzie problem braku zrozumienia starszych pokoleń?

Ludzie wszystko na ziemi próbują robić rozumowo, czyli używają mózgu przedniego, zgodnie z tym, że do ziemskiego używają ziemskiego. Nieporozumienie sobie wprowadzili sami, szukając inspiracji rozumowych znowu w ziemi, czyli w ciężkich i tu przegrali, odcięli się od źródła wszelkiej Siły, od Miłości, od Boga, Który do wszystkich przemawia z wysoka z lżejszych sfer, które słucha się przez odczuwanie, tu uczucia inspirują, które delikatne i subtelne są.

Czyli gdy wewnętrznie się wyciszę, wsłucham się co góra ode mnie chce, to najcięższa moja ziemska praca w radość przemieni się?

W wielkim skrócie powiedziane.

Lecz gdy tą samą pracę wykonuję, a swe myśli cały dzień krążą w ziemi, to kamieniołomy przede mną są, koszmar codziennego życia tabletkami zabijam ograniczając jeszcze mocniej się, całość zmienia się w horror w pogoni za wszystkim co ziemskie, bo wewnętrzne życie zaniknęło całkowicie, uczuć brak. I znowu ziemskie życie biegnie od materialnego domu, materialnej pracy, trochę sklepów po reklamach i z zakupami wciąż nowymi w ręku umieram duchowo, wewnętrznie cały czas.

Otaczam się ziemskim i w ziemskim spędzam cały czas, a gdy ktoś wspomni o uczuciach, o duchowym to mu mówię; nie ten czas, może za 10 czy 100 lat.

Właśnie, w skrócie tak!

Czyli, aby z tego wyjść jeszcze cało i otworzyć się na nowy świat to wystarczy, aby czytać Słowo dane od Stwórcy przez posłańca?

Tak!

I przez przeżycie Go wewnętrznie, osiągnąć poznanie, a tym samym odrzucić stare i nowym człowiekiem się stać?

Nie zapominając, że to ja sam muszę podążyć Światła drogą modląc się i pracując nad sobą samym z czujnymi wszystkimi zmysłami cały czas.

Tak!

Więc do zobaczenia przy jasnej bramie, a teraz już odchodzę, bo widzę, że pracy nad sobą mam wyjątkowo wiele, a czasu ziemskiego zdecydowanie mniej, lecz mocno chcę żyć lepiej, więc muszę zdążyć, dla mnie już nie ma innej drogi.

Dziękuję Panie za wyczerpujący i mocno inspirujący wykład, popracuję nad sobą i jak się zmienię przyjdę na wykład następny.

Dziękuję.

I tak oto Słowo pomogło jednemu i może pomóc kolejnemu.

JAK DALEKO…?

JAK DALEKO…?

101.

Jak daleko można zajść na tej ziemi podążając za Słowem Bożym?

Okrążanie wielokrotne tej planety na nic nikomu się nie przyda, gdy duchowego człowieka rozum ziemski przy materii trzyma. Aby tu na ziemi ruszyć w stronę domu, raju niebieskiego czas się wyposażyć w rozwinięte dary duchowe, gdyż na ziemi życie to tylko najdalej wysunięta przystań, z której ziemski człowiek nie wiedząc kiedy w prawdziwą drogę wyrusza. Na nic mu się nie przydadzą ziemskie rzeczy i majątki, lecz cennym nabytkiem są dary duchowe wewnętrzne; zdolność odczuwania, miłość rozwijana, znajomość praw Bożych i wiele innych cech duchowych rozwijanych przez przeżycia wewnętrzne.

Lecz gdzie szukać takiej drogi już tu na ziemi, kiedy ciemności pilnują, aby nie odnaleźć jej początku i za Światłem wzwyż podążyć?

Odpowiedź tylko dla poważnie szukających tkwi w Przesłaniu Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«, Imanuela, wystarczy iść z logiczną konsekwencją za Słowem zapisanym przez Syna Człowieczego, a droga wnet przed czytelnikiem się otworzy, by po niej mógł już tu na ziemi kroczyć.

Z samych nizin można wyjść na samą górę, powrócić do domu, lecz każdy sam musi zdecydować, czy iść do Światła i surowo oraz konsekwentnie wszystko na tej drodze sprawdzać, badać, aby nic i nikt nie przecięło mu tej drogi.

Sam po sobie ludzki duchu szybko poznasz, w jakiej pustce, w jakim bagnie żyjesz tu na ziemi. Swoje szaty ubrudzone zaczniesz prać coraz częściej, aż ostatni ziemski pyłek próżności i głupoty od ciebie odpadnie.

Nabierzesz dystansu do większości ludzi, lecz Światło coraz mocniej będzie cię pociągać i gdy głos wewnętrzny, sumienie w tobie zacznie mówić, a ty je z wewnętrzną czujnością usłyszysz, to znak żeś ruszył krok do przodu, lecz poprzez własną czujność, poprzez swoje wnętrze musisz wszystko, co się garnie do ciebie przepuszczać, aby nie pomylić drogi lub z niej nie dać się ściągnąć.

I gdy będziesz już pewny i wewnętrznie silny, cały świat rzuci się na ciebie, aby najcenniejsze wartości, twoje przeżycia ci odebrać! Zrobią ludzie wszystko, aby z drogi cię zawrócić i żebyś mógł w ziemskie bagno materialne do nich powrócić, wtedy wszystko się uspokoi, a leniwe życie ukołysze ducha tak, że ten zatracony zostanie na wieki, na zawsze!

A tak czeka cię walka o samego siebie, o świadomość, lecz gdy się wyzwolisz, gdy obudzisz w sobie duchowe chcenie i za nim podążysz osiągając poznanie Prawdy, praw Bożych, to jesteś na jedynej drodze, aby już tu na ziemi poznać Żywe Słowo, Syna Bożego, Chrystusa, który przyzywa tych, którzy chcą służyć Światłu, daje im siłę i łączy się z nimi poprzez miłość wskazując im drogę do ich prawdziwego domu. I nie są straszne sługi Lucyfera tu na ziemi czy gdzieś indziej, gdyż nie są to przeciwnicy, którzy z Prawdą, z jej poznaniem mogliby cokolwiek zrobić!

Ten kto ze wszystkimi zmysłami mocno stoi w Świetle służy Światłu, ten ma żywą Siłę, na którą się otworzy i w radości, wewnętrznie spokojny da odpór każdemu ciemnemu, a potrzebującemu i poważnie poszukującemu wskaże drogę i iść po niej pomoże wspierając miłością, słowem i tak możesz już dziś śmiało rozpoczynać, zbliżać się po drodze ku Panu, Stwórcy wszystkiego, Wszechmogącego, jedynego Boga.

Tym, którzy nie chcą nie pomagam, tych, którzy się maksymalnie nie wysilają zostawiam, ciemnych omijam, miejsc niebezpiecznych unikam, a tych co zawiedli zostawiam samych sobie, nimi Lucyfer się zajmie to jego fani.

Każdego, kto dziś chcenie duchowe ma wspomagam, obdarowuję Siłą, którą od Ojca swego mam.

Tych, co mnie poznają naznaczam Prawdą i powołuję do służby Światłu, aby radośnie dążyli w pracy nad sobą samym do utraconego raju, swojego prawdziwego domu, z którego kiedyś wyszli.

Po drodze idąc wszystko wokół pracą należy podnosić, co dobre i co dąży do dobrego, zapłatą miłość bliźniego i jego wewnętrzne otwarcie na Światło.

Czas otworzyć się na Miłość i z Miłością do Światła podążyć!