GWIAZDY NA NIEBIE

GWIAZDY NA NIEBIE

29.

Gwiazdy na niebie migocą, sen przerywają i Słowo Boga, Ojca odbierać pozwalają.

Każdy obecnie na ziemi musi się przemienić, oczyścić od złego i wstać jak feniks z popiołów do służby Mojej przy boku Syna Bożego!

Ciężka droga do przebudzenia wiedzie twora każdego, gdyż obecnie wiedzione życie jest dalekie od wzoru wcześniej podanego.

Roztropnej czujności w życiu duchowym na ziemi zabrakło całkowicie, twór robi wszystko by zabić darowane mu życie!

Zapomniał, kim jest i skąd pochodzi, i od wielu wieków sobie i stworzeniu szkodzi, podając rękę ciemności, wprowadził dysharmonię wszystko niszcząc, jest gorszy niż robak, czas z nim skończyć!

Kłamstwo, oszustwo i mówienie nieprawdy stało się »cnotą«, i narzędziem ciemności, podstawą działania tworów na ziemi.

Na miano człowieka trzeba obecnie sobie zasłużyć, dopiero nim się stać i ducha swego do działania przebudzić, aby przejął kierownictwo w podążaniu ku Światłu.

Tzw. jasnowidzowie oprócz swego nosa nic nie widzą, a Prawdy przeczuć już nie mogą, zapomnieli o swoich obowiązkach wobec stworzenia. Rozumowo próbują się poprzez medytację otworzyć na coś i otwierają jeszcze szerzej bramy ku ciemności. Po mowie ich poznamy, która miesza im w głowie, groch z kapustę wymieszany. Chcący dowiedzieć się Prawdy od nich niczego prawdziwego się nie dowie. Nazwali się »nauczycielami duchowymi«, a są gorsi niż księża, całkowicie służą Lucyferowi będąc jego narzędziem. Gorliwie służą ciemności, innych w tym kierunku wiodą, o prawdziwym rozwoju nic nie wiedzą, a przyciągane twory jeszcze za to im płacą, a co najwyżej dostają plewy.

Strzeżcie się ci, którzy prawdziwie podążacie ku Światłu!

Sieć kłamstw ciemność na ziemi przędzie, a pająk każdego ukąsi i życie wyssie z niego, kto w lepką sieć wpadnie.

Już nie badacie czujnie tego, co inni mówią, znaczenia słów nawet nie czujecie, rozumowcy was na manowce wyprowadzają i dusze wasze zgubią, i nieważne już jak się nazywają, najważniejsze komu służą, a wyżej wymienieni to żołdacy ciemności, którzy nawet w oczach Lucyfera nie mają żadnej wartości, gdyż on wie jaki jest koniec wszystkiego co odeszło od Światła wiecznego, sam codziennie tego doświadcza.

Lucyfer upadł, skrzydła mu skarlały, prawie całkowicie zanikły. Choć pochodzi z Boskiego jest już niczym, nie stać go na nic wartościowego. Tak wygląda idol rozumu ludzkiego, który ściąga was w rozkład. Jesteście pustymi już pionkami, w których nie ma życia. Bogactwa przemijają w materiach i z czasem rozkładowi podlegają, w historii przykłady w każdych królestwach, rodach czy cywilizacjach.

Wymarli, podlegli zagładzie, zapomnieli o duchowych korzeniach, gdzie ich przywódcy polityczni, religijni doradcy, wykonawcy ich ludzkiego prawa, którzy wtedy za swojego życia pomarli!

Dzisiaj na ziemi rządzą ciemni, którzy wam drogę do »domu«, do raju rozumowym myśleniem zamurowali, już chyba na zawsze!

A tych wszystkich, choć nielicznych, którzy przeczucie Pana, Boga swego w sercach mają, którzy jeszcze nie zasnęli snem grobowym wzywam do powstania, do duchowego przebudzenia!

Światło zawsze pomaga jak służba Bogu, jak znacie prawa Pana i współbrzmicie w Pana Woli. Miłość wtedy, na którą się wasz duch otworzył, pozwoli dotrzeć do domu o poranku, po ciężkiej nocy, po pobycie na ziemi w krainie cieni.

Już obecnie żywioły ziemi, powietrza, wody i ognia współbrzmiąc w woli Bożej zmiotą z ziemi ciemnych.

Ziemia odetchnie, a światli żyć w promieniach euforycznej miłości będą, wznosząc oczy pełne łez i podzięki, ze wzruszonym sercem, że ich Pan, ich Stwórca żyć im dalej pozwolił!

Zawsze pamiętaj miły druhu: zmierzaj do swojego Pana choćbyś miał drogę zamurowaną! Wystarczy błysk miecza świetlnego, abyś odciął się od balastu niepotrzebnego i wzlot ku Światłu rozpoczął.

Zapraszam do kręgu, gdzie Światło ducha twojego obudzi ze snu, a Słowo napełnia się życiem radosnym i pełnym ruchu!

Nowe przymierze Arki Prawdy na ziemi już jest zakotwiczone, nową siłę daje tym, którzy też przed sobą chcą nieść ożywione Słowo Boże!

Walcz o siebie i nigdy się nie poddawaj, Miłość zawsze ci pomoże, dąż do poznania Prawdy, tak mówi Słowo Boże!

TAK JEST

TAK JEST
28.
Tak jest, tak było i tak będzie, gdy odpadnie wszystko od sedna czystego i zabłyśnie jak znicz ognisty, wtedy będzie czysty, a teraz dąży do tego.
Nowe wartości się liczą, stare przegniły, nikomu do wzlotu nie służyły.
W używkach; alkoholu, narkotykach, związkach rodzinnych czy pętach małżeńskich nie znajdziecie nic nowego, tam stare graty wasze z życia poprzedniego. Aby do nowego zmierzać, strych i piwnicę, cały dom czas odświeżać, pozbyć się bagażu śnieżnym kurzem zawianego, leżą już tam od wieków i jak choroby nieleczone niczym rany ropieją, dając odór wielki, że przyciąga tylko ciemnych, jak »błotoland«.
Kto zdecyduje się na wyrwanie z cmentarza własnych żądz, które niczym kleszcze zatruwają krew i serce?
Wokół ciemno, chłód marmurowych płyt i słychać tylko grabarza, który tą samą czynność wykonuje od paru tysięcy lat.
Ciągle ludzkie duchy umierają tak samo, chorobę tą znają dobrze od tysięcy lat, to lenistwo duchowe, tęsknoty do Światła brak.
Jedyny żywy to grabarz, zawsze ten sam, pijany, gdy jest wśród was, zarobek ma na was, od kiedy przestaliście słuchać Bożych praw.
A gdy znajdą się w nowym ciele, to za nim podążając szukają znowu ludzkich żądz, które coraz mocniej go pętają.
Grabarz jest cierpliwy, znowu pozdrowi was łopatą swą, a na ziemi tacy byliście »szczęśliwi«, z całą siłą rozumu do materialnego się przykleiliście, to wasze najwyższe osiągnięcie.
Naukowcy techniką was zwabili i znowu dacie zarobić grabarzowi, który kwaterę waszą dobrze zna. To jedyny, który dla was w życiu się liczy, innego w waszym rozumie nie ma, to sługa Lucyfera, to rozum, grabarz waszych słów i myśli, to wasze czyny, które nieszczęśliwe odory rozpylają, a na ziemi garnitury, kreacje….
Jacy ludzie jesteście puści, próżni, jak brak pokory, a jacy jesteście zarozumiali, tylko wasz grabarz o tym wie, ale on jest nieczuły. Alkohol to jego miły brat i towarzysz, on nigdy go nie zawiedzie, zawsze stoi dla niego otwarty, mocny i prostuje wszystko, gdy rozgrzewa puste i już martwe kości. Duch alkoholika, który w dół do piekielnych otchłań zmierza. I jak butelka, do której grabarz mówi: »idź precz, bo jesteś pusta«!
Jak macie jakieś wątpliwości zapytajcie waszego grabarza, on was przytuli do ulubionej waszej płyty marmurowej, która swoim chłodem wyznacza wasze miejsce, zabawi was swoim starym powiedzeniem: »pusty jesteś jak ten grób«!
Jak miałeś jakieś wartościowe rzeczy, które zabrałeś ze sobą to pamiętaj, że grabarz nigdy nie ma dosyć, a monopolowy jest otwarty cały czas.
Grabarz wasz to równy gość, przepił was już nie raz i na koniec, gdy już was pochowa znów zanuci sobie pieśń mówiącą: »że grabarz, ten to ma klawe życie, wokół niego tylko ukochana Śmierć, Żniwiarz, który kosi cały czas!«
Koniec wasz! Wasz szczęśliwy »Heepy and!«
Już klepsydra następnego zapowiada.
Kości zostały rzucone o ziemię.

PS.: A na marmurowej ziemskiej płycie, wasze imię i nazwisko, i zmarnowany ziemski czas. Ciemny odprowadził was do grobu, który z wami kopał cały czas, we dnie i w nocy. Jak zawsze byliście wyjątkowo w tym wytrwali, pomimo tego, że ostrzeżono was nie raz, ale oduczyliście się słuchać. Do was mówi tylko grabarz cały czas, ale jak się w ciszy cmentarnej leżąc dobrze wsłuchasz, to znowu usłyszysz dobrze znany głos grabarza, bełkot i cmentarnej hieny głośny śmiech.
Będąc jeszcze letnim, zobaczysz jak twoją ulubioną płytę odsuwają na bok, aby zabrać twoje najcenniejsze materialne rzeczy, zbierane od lat. To »psy« grabarza, im zawsze na twój pogrzeb »ślinka cieknie«. Hieny są o tobie podobnych twarzach, to twoi ziemscy znajomi, przyjaciele, którzy w nocy noszą po cmentarzach przerażający śmiech, twój zresztą ulubiony. Umarłego by obudził, czy jeszcze zdąży cię obudzić, odpowiedź tylko ty sam znasz!

JASNA GWIAZDA


JASNA GWIAZDA

27.


Jasna gwiazda na niebie stała i na ziemi się przejawiała. Przyszła z samej góry, aby na ziemi Panu, Stwórcy służyć.

Ptaki głośno ćwierkają, przyszłość na ziemi Syna Bożego zapowiadają. Wszystko się nieustannie zmienia, przemienia, aż dojrzałość swoją osiągnie i miłość w Bożej woli.

Ptaki nadal ćwierkają, cały złoty chór siedzi i wyraźnie widzi działanie Miłości w Synu Bożym.

Każdy, kto Chrystusa na ziemi spotka osobiście, dozna objawienia i życie na lepsze zmienia, lub podniesiony na chwilę opadnie z powrotem w bagno, w którym leniwie żyje!

Każdy otrzymuje tyle, by poznać, że Miłość Boża na ziemi świadomie żyje i promienie nad nim roztacza w powrocie do domu, chroniąc przed uderzeniem karmicznego gromu.

Czy można jaśniej Miłość Bożą opisać?

Tak, poprzez swoje osobiste przeżycia, które głęboko poruszają i do wzlotu człowieka zmuszają poprzez formę całkowitego oderwania od ciemnego i złego oraz od uwolnienia się od gęstego, materialnego wszelkiego.

Promienie miłości buchają przenikając ducha ludzkiego, rozżarzają, jasno miłość Bożą uzmysławiają i niosą uzdrowienie przez podniesienie w kierunku Światła do wysokiego lotu.

Gwiazdy na niebie mrugają, potrzebne do budzenia ludzi na ziemi promieniowania podają, każdy, kto w gwiazdy spojrzy może do domu zdążyć. One nieustannie pobudzają jak Syn Boży, aby jeszcze poprzez uświadomienie siebie samego do raju zdążyć.

Popatrzcie głęboko w swoje serca i słuchajcie własnego sumienia, ono wam jasno powie, kiedy stanie przed wami Syn Boży, wysilajcie się, duch wasz się budzi i może uda wam się poznać Krzyż Prawdy i znak Gołębicy nad tym, który przychodzi z Żywego Boga.

Ptaki na niebie wysoko latają one imię Syna Bożego za ziemi znają. Imię to surowo na ziemi od ducha ludzkiego żąda, aby żył zgodnie z prawem swojego Boga, który jest Jeden, był i będzie, od wieczności do wieczności, zawsze i wszędzie!

Dziękuję Tobie Boże, Ojcze, że mogę czytać Twoje Słowo wyraźnie! Niech wniknie do mojej duszy i zakotwiczy na stałe, na zawsze, abym mógł w ten sposób wydostać się na Światło Twoje Boże z mroku. I chcąc być sługą Bożym nigdy nie będę bezrobotnym poznając Słowo Boże!

Dziękuje Tobie Boże, Ojcze ukochany za łaskę życia na tej ziemi.

JASTRZĘBIE NA NIEBIE

JASTRZĘBIE NA NIEBIE

26.

Jastrzębie na niebie różowe latają i miłość na ziemi ogłaszają, ten kto ich wołanie usłyszy do domu ducha swojego powróci i są to realne duchowe wydarzenia, które widzącego na lepszego przemienia.

Ludzie, słuchajcie Słowa od nowa, po raz kolejny pokazywana jest ku Światłu droga! I nie ma znaczenia jaki jesteś obecnie, gdy masz w sobie chcenie poprawy na lepsze. I tak ciemny może do domu powrócić, a jasny z drogi ku Światłu może zawrócić. Wybory dokonujesz ostateczne. Być albo nie być siebie samego ostatecznie.

Co możesz jeszcze chcieć obecnie?

Słuchaj Słowa i nawróć się ku dobru koniecznie!

Jeżeli jesteś ciemny i do ziemi przylgnąłeś cały, to znaczy, że twój duch jest całkowicie zasypany i tak naprawdę o Stwórcy nie zdajesz sobie żadnej sprawy. I zupełnie nie jesteś świadomy siebie samego, będąc żywy ziemsko, duchowo jesteś martwy. Innymi słowy: duch leniwca jest w tobie, a ty w swej próżności i zarozumiały cały myślisz, żeś jest »doskonały«.

Cóż za farsa spotkała cię na ziemi, głupota jak bluszcz całkowicie cię omotała i myślisz żeś największy, a w rzeczywistości już cię nie ma. Jesteś mniejszy od robaka, którego but Bożej woli już rozdeptał. Już nikt cię o nic nie zapytał, nawet cię nie zauważył.

W całym swoim bycie sam odwróciłeś się od Światła i ku ciemności dążył. Twój rozum stoi na szczycie, który nie jest sługą Bożym!

Lucyfer jest twoim bożyszczem, boś nie zdążył uwolnić się od materii, czyli od tego, co bez ducha nie można nazwać życiem. Człowiek bez ducha, bez świadomości duchowej jest martwy, jest bez życia!

Płacisz obecnie tworze za swoje dokonywane wybory w całym bycie, ziemski czas rozliczenia stoi przed tobą w całości. Kupiłeś sam sobie bilet i pędzisz kolejką nieustannie ku ciemności, z podobnie sobie martwymi tworami i przed sobą samym masz już tylko rozkład siebie samego w całości. Jeszcze raz wszystko coś złe uczynił w całym swym bycie przeżyjesz i załamiesz się pod ciężarem, boś był niepokorny, głupi, próżny i zarozumiały. Od teraz już nikt się tobą nie będzie zajmował, będziesz myślał, że Stwórca się od ciebie odwrócił, a przecież toś ty wyboru sam dokonał.

Wszyscy, którzy uważają, że mają w sobie jeszcze ducha i chcą podążać do dobra, niech będą czujni nieustannie i nadstawiają ucha, żywe Słowo Pana do nich przemówi ostatecznie i w Słowie znajdą wszystko, co im potrzebne, aby podążać drogą do Światła w miłości jak najbliżej Boga!

Módl się, pracuj nad sobą samym w dzień i w nocy, bądź czujny abyś nigdy z drogi Prawdy ku Światłu nie zboczył.

I pamiętaj; ten, który dąży z całej swej siły do Stwórcy, do swego Pana, nigdy nie jest samotny. Na swej drodze pije nektar życia ze złotego dzbana i jest szczęśliwy, radosny, wie, że żyje i jest sługą Pana, Boga, swojego Stwórcy.

I tak tobie ludzki duchu z całego serca życzę, abyś osiągnął jak najwięcej obecnie poznania ze Światła.

A jesteś teraz świadkiem zwiastowania poznania z Żywego Światła!

KAŻDA MINUTA WAŻNA!

KAŻDA MINUTA WAŻNA!

25.

Każda minuta ważna dla rozwoju ziemskiego stworzenia. Bezczynne trwanie, negatywne zdanie, które w ciemności wpędza ducha, gdy ten siebie samego nie słucha.

Każdy, kto obecnie ma rozum rozbudowany, pogrąża się coraz mocniej w rozmyślaniu nad niepotrzebnymi sprawami. Myśli go zjadają coraz mocniej. Nie opędzi się od nich, już nie ma siły, pogrąża się zdecydowanie, sam tego nie widzi. Brak czystego widzenia na siebie samego.

Ojczyzna jego ducha go woła w głębokiej tęsknocie do siebie, on nie słyszy, już zapomniał, że z duchowości pochodzi nie z ziemi. Rozum na ziemi ducha jego zamurował, narzędzie stało się wiezieniem, sam wolą swą zdecydował. Taka pokraka, którą sam stworzył jest nikomu niepotrzebna, czas ją rozłożyć w Świetle promienia, martwy już jest sądzony. Straszne go czekają chwile, na które pracował mocno, Lucyfera wspierał, a nie ludzi dobrej woli, zgnił jak jego rozum przez tysiąclecia powoli. Nie korzystał z łask od Pana, które zawsze stoją koło niego, mózg przedni nie chciał, a duch jego już nie walczył, stał się leniwie wygodny. Dokładnie zasłużył na to co wielbi, rozkład w z ziemią związaną materią, recyklingowi posłuży, ale świadomość siebie samego utraci, przeżywszy wszystko ciemne tak straszne, nawet o tym nie marzył. Koniec dla niego będzie najdłuższym cierpieniem, wyrywanie włosów z głowy jest niepotrzebnym gestem.

Sami ludzie codziennie pogrążacie się w ciemnościach coraz mocniej i zaczniecie to widzieć, gdy cierpienie tu na ziemi się rozpocznie. Niektórzy najbardziej z ciemnymi związani już cierpią umysłowo, to ci kochają materię »miłością sztuczną« i wszystko, co związane z ziemią, powikłani więzami rodzinnymi, które dla nich najważniejsze, to kamienie przywiązane do ich szyi najcięższe. Brak im pokory, to ci, co Słowa Bożego nie słuchają, nie podążają naprzód ku Światłu, ślepi, niemi i głusi na ciągłe nawoływania, tacy przeżyją wszystko co zasiali, wiatry dziejowe zmiotą ich z tej ziemi i światów związanych z materią.

Nieliczni, mała grupa dążących do poznania niech nastawia ucha, co Stwórca poprzez stworzenie do nich mówi, niech patrzą na nowe objawienia i wyciągają wnioski, aby drogę do Światła odszukać i już nie dać sobie jej poprzez ciemności odebrać.

Radę daję wam ostateczną: módlcie się do Pana i wykonujcie powierzone wam zadania, a może jeszcze zdążycie, choć będziecie na drodze najtrudniejszej w całym swoim bycie, bez walki wewnętrznej o stanie się nowym całkowicie nie zwyciężycie. Stare was przygniecie, nowe podniesie i udoskonali ku czci i chwale Boga Ojca. I jak na świetlnej fali popłyniecie w nurtach stworzenia w pokorze do rodzinnego domu, Królestwa Niebieskiego. Ziemia nie jest waszym domem i nigdy nie będzie, to najdalej wysunięty przystanek dla waszego ducha, będący w krainie cieni. Baczcie uważnie, aby nie stać się cieniem, sługą ciemności, który jest duchowym leniem.

Świetlny miecz Prawdy rozwiązuje obecnie wszystkie więzy, nie szukaliście Pana, nie jesteście czujni, to znaczy, że jesteście w objęciach ciemności, leniwi do leniwych, do piekła próżności!

Od tych wszystkich dzisiaj, co nie mają chcenia, jako Syn Boga się odwracam i nie patrzę na wasze ciężkie cierpienia, są mi obce.

Pomogę tylko tym, którzy ukochali Boga swego najmocniej, jak tylko duch może, tacy mili Panu otrzymają łaskę powrotu do domu. Chociaż czeka ich ciężka praca, ale w radości, w szczęściu i w miłości.

Dziękuję Boże, Ojcze, że mogę Tobie służyć tu na ziemi i wskazywać drogę Twoim Słowem, tym nielicznym, paru duchom, którzy gorąco o to prosili, aby nie pójść do rozkładu, lecz wrócić świadomi siebie samego do swojego domu, krainy czystych duchów, gdzie na nich już czekają.

 

PĘDZĄ SAMOCHODY PO ZIEMI…

PĘDZĄ SAMOCHODY PO ZIEMI…

24.

Pędzą samochody po ziemi, a Jezusowi świat się mieni.

Latają gołębie, mówią o Jezusie wszędzie, świerszcze ćwierkają, cześć i chwałę w radości Bogu oddają.

Tylko człowiek śpi jeszcze! Zapomniał o swoich obowiązkach wobec Stworzyciela tu na ziemi!

Zapadł ludzki twór w sen wieczny, czy jeszcze go coś tu zmieni i przemieni? Zostało dla niego tylko mocne uderzenie, bo cichych nawoływań już nie słucha. Sumienie wyłączył, ducha swojego nie słucha.

Chodzi ziemskie ciało zarządzane przez rozum z mózgu materialnego pochodzącego. Rozum i jego myślenie »logiczne« zamurowało ducha swojego pana, związało z ciężką materią, zgodnie z »nauką« szatana.

Narzędzie ducha zamiast sługą stało się panem, narzędziem Lucyfera. I tak ludzki twór siedzi na ziemi w królestwie cieni, gnany swoimi żądzami, które jak kule więzienne trzymają go łańcuchami przy tym, co w życiu jest najciemniejsze: majątek i władza.

Rozumowe zarządzanie bez inspiracji duchowej, to chciana przez Lucyfera cecha ziemskiego człowieka, skutki zwrotne takiej postawy to bagno wszelkich cuchnących związków, którymi taki twór jest oblepiony i sam jeszcze wiele razy zachłyśnie się tą odrażającą mazią, którą obecnie sączy wokół i wszystkich wokoło chętnych wciąga w ciemne bagno najniższych ciemności.

I pomimo tego, że używa środków czystości, to od wnętrza jest już zgnilizna, której odór wokół sączy, to jad ciemności, grzech ludzkości, mają go w większości ludzie na ziemi tacy jak; politycy, naukowcy, kościołów służący, »seksściarze«, wszędzie duszno i ciężko, jak smog wisi wszystko nad ludzkim tworem.

Bestia podniosła swoją głowę i trzyma ją wysoko nad ziemią, gdzie ludzkie twory są jej niewolnikami, od tysięcy lat jest już tak ciemno!

Wszystko w dół ruchem spiralnym jest ściągane, martwota widoczna wszędzie coraz bardziej.

Czy jeszcze komuś Światło się zaświeci?

Szukajcie, a znajdziecie! Proście, a będzie wam dane! Pukajcie, a drzwi zostaną otworzone!

Ale wy już w swoim lenistwie duchowym tego nawet nie chcecie. Nawet »nie klikniecie« jak miecz sądu szybkie cięcie wykona. Napis; KONIEC, najlepiej to odda.

WSZĘDZIE DOOKOŁA ŚWIATŁO DO LUDZI WOŁA!

WSZĘDZIE DOOKOŁA ŚWIATŁO DO LUDZI WOŁA!

23.

Motywuje każdego do wzlotu duchowego, ostrzega przed zamknięciem sobie drogi ostatecznie do raju, do powrotu do domu. Ciche nawoływanie z wnętrza twego, często ci to przypomina, to tęsknota coraz mocniej się nasila, do powrotu wzywa.

Uświadom sobie kim jesteś, co masz na tej ziemi zrobić i naciśnij »pedał gazu«, aby jeszcze wszystko nadrobić i przed Sądem Ostatecznym zdążyć.

Wszyscy »światli« ludzie mówią o miłości, o uczuciach, a to przecież cechy ducha, którego czas zacząć słuchać.

Duchowy to ten, który przez uczucia, przez przeżycia swoje się porusza, inaczej jest martwy w materii. Sama materia nie odczuwa, nie jest w stanie, nie jest żywa, dopiero duch ciało gęstomaterialne ożywia. Czas się nad tym wszystkim zastanowić, aby sobie samemu nie szkodzić.

Tragedie coraz częściej spotykają tych, którzy o swoim duchu zapominają, tacy są nie pożyteczni i odchodzą, i już na ziemi swoimi mylnymi poglądami nie szkodzą.

Sami sobie ludzie swojego ducha w ziemskich ciałach zamurowali i zaczęli tylko rozumu słuchać, i w ten sposób z materią się związali, która jest obecnie w stanie rozkładu i wciąga każdego, kto tylko rozumu słucha. Rozum gęstomaterialny to narzędzie ducha, jak motyka, która słucha ogrodnika, to nie ogrodnik, on pochodzi z ducha.

Zacznijcie ludzie wyciągać wnioski z tego, co się dzieje dziś na ziemi sami, a szybko zrozumiecie, że tak żyć nie możecie. Zapożyczacie poglądy na życie od innych, a sami poprzez przeżycie duchowe nic nie robicie. Kościół wam nie pomoże, bo nie może, sam przez dwa tysiąclecia zmienił na swój użytek Słowo Boże, aby mógł panować ziemsko nad wami, a wy się na to godzicie. Tak też jest z innymi religiami, wierzący martwe już prowadzą życie, logiczne myślenie zastępują sztywnymi dogmatami. Zachowują się jak chorzy, którzy przyjmują tabletki na swoje dolegliwości nie troszcząc się sami o swoje życie, są tylko otumaniani, na co wyrażają zgodę.

Duchowe życie wymaga wysiłku wewnętrznego, zastanowienia dokąd zmierzam i co dalej, a tu rozum ograniczył, na twoje własne życzenie, wszystko na ziemi, a ty w to wierzysz, modlitwy odklepujesz i myślisz, że żyjesz, choć jesteś już dawno martwy i nikomu niepotrzebny. Drogę zgubiłeś i nawet zapomniałeś kim jesteś, myśląc, że ty, to twoje ciało. A jak ktoś popatrzy trochę dalej, to najwyżej zobaczy słońce, księżyc może gwiazdy, dalej rozum gęstomaterialny już nie sięga, nie potrafi, bo jest tylko ogrodnika narzędziem.

Są jeszcze tacy na ziemi, którzy myślą, że ducha swojego już poznali. To cały tzw. »świat mistrzów, mistyków, ezoteryków, astrologów« i innych. Przez swe mylne poglądy, wyrażane w swych marnych dziełach, piszą, mówią takie niedorzeczności, że strach tego słuchać. Ściągają w ten sposób razem ze sobą tych, którzy im bezgranicznie wierzą, w ciemne nurty. Gdy odłożą swoje ziemskie ciała tu na ziemi, sami zobaczą jacy są ciemni i jak siebie, i innych okłamywali.

Prawdy o Najwyższym nie poznali, nie chcieli, nie widzieli i nie słuchali.

Tak na ziemi niestety zawsze było, ludzie odrzucili i odrzucają Prawdę nadal od siebie. Wszystko chcą poznać tylko rozumowo, duchowo się ograbili sami i wygasło w nich życie.

Kto ich teraz zapali ponownie?

Już tylko ogień własnych cierpień piekielnych dopaść ich może, a raczej na pewno już na nich czeka. Ciężko na to pracowali przez niejedno swoje życie. Następne na ziemi było by jeszcze gorsze, dlatego teraz zostaną na zawsze od Światła oddzieleni, aby nie szkodzić, nie rozsiewać jadu ciemności wśród tych, którzy w głębokiej miłości słuchają woli Boga Ojca swego i milcząc podążają w radosnym czynie jak najbliżej do Królestwa Niebieskiego.

Ten, kto drogi do Światła na ziemi nie odnajdzie, ten zasadniczo w tzw. zaświatach nic nie zmieni, tam będzie mu jeszcze ciężej niż obecnie. Zostanie ograbiony ze wszystkiego materialnego i stanie »nagi« w świecie subtelniejszej materii, ślepy, głuchy, niemy i jak w takich warunkach się przemieni. Nie odrobił lekcji na ziemi i leży jak długi, jest po prostu ciemny i żeby nie był samotny, to wokół tacy sami ciemni jak on, a nawet gorsi będą go nękać tak mocno, aż wszystko mu się skończy. Świadomość siebie samego zniknie i tak swój żywot zakończy. A na ziemi miał się za takiego ziemskiego, rozumowo się wykończył. Został na ziemi z jego ziemskim ciałem i po latach się rozłożył, a napis na nagrobku już był całkiem niewidoczny.

SZCZĘŚLIWI


SZCZĘŚLIWI

22.

Szczęśliwi, którzy zawierzyli Panu, oni odnajdą drogę do raju, droga za Słowem jest schowana, uważne przeżywanie stworzenia powoduje, że drogę tą się stopniowo odnajduje.

Ci, którzy myślą, że ją już znają, są oddaleni od niej najbardziej.

Droga przed wędrowcem stopniowo się ukazuje, gdy z pokorą po niej wędruje.

Droga ta ma bruk duchowy, nie pomoże nawet największy wysiłek rozumowy, aby w materii na Ziemi znaleźć początek tej drogi. Należy unieść się w uczuciach, aby z tej perspektywy zobaczyć prawdziwe życie i w przeżyciach głębokich duchem swoim odnaleźć drogę do raju. Należy jednak wcześniej rozpoznać swój grzech pierwotny, uwolnić się od niego silnym chceniem wzlotu duchowego i do domu powrotu, to jest początek drogi do długiego lotu, pełnego szczęścia, radości, miłości, która ma charakter wewnętrzny i pochodzi z duchowości.

Inne drogi, które rozum sztywno trzyma bez wspomagania ducha swego prowadzą na manowce, ubytek siły następuje, wielkie osłabienie, zawężenie świadomości, które kończy się słowami: »ja w nic nie wierzę«.

Biedne są to martwe twory, o nich już nie można mówić ludzie, takich po rozpoznaniu omijaj dużym łukiem, a gdy staną ci na drodze, to ich nie słuchaj. Martwy bełkot prowadzą, sami go nie rozumieją, mówią, bo mówią nie wnosząc nic twórczego. To niewolnicy rozumu, w pętli rozumowego sprzężenia zwrotnego, martwi już nie ludzie.

Ci, którzy chcą podążać dalej niech czytają i przeżywają w sobie Przesłanie Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«, Abd-ru-shina, to żywe Słowo Syna Człowieczego dane przez Pana, aby droga do Światła została poznana przez osobiste przeżycie ducha ludzkiego tu na ziemi.

Tak wiele pomocy dane jest człowiekowi na ziemi ze Światła, że tylko głuchy i ślepy, pozbawiony chcenia twór tego nie doceni, to ci, co niosą piętno złego tu na ziemi, martwe, puste twory, które duchowi swojemu pozwalają umierać powoli. Pozbawili go siły, bo nie uwierzyli, choć mieli wiele powodów do tego, wiele razy błysnęło im Światło w oczy. Jeszcze raz im Światło zaświeci pozbawiając ich życia, bo są w stworzeniu jak śmieci.

I tak czystość, radość, szczęście i miłość zapanuje wśród dobrych ludzi, którzy poprzez pracę nad samym sobą oczyścili swoje szaty, służąc Bogu swemu życiem już tu na Ziemi. Tacy mili Bogu mocno stoją na drodze wzlotu, do raju wiodącego. Raj jest realniejszy niż Ziemia i wiąże się z uświadomieniem sobie siebie samego.

Zapraszam wszystkich, którzy mają wewnętrzne duchowe chcenie, aby już tu na Ziemi stanąć mocno jako człowiek duchowy i rozpocząć życie takie, jakie jest miłe i chciane przez Pana, naszego Stwórcę jedynego. Tak żyjący ludzie na Ziemi zawsze znajdą drogę do domu.

Prawa Boże, które znają poprowadzą ich samoczynnie na miejsce szczęśliwe, gdzie będą w pełni korzystali z obecności przynależnej im Miłości wypływającej z uświęconego kielicha Świętego Graala, który jest zasłonięty całunem czystości w zamku Graala w duchowości.

U podnóża zamku, który jest odbiciem zamku Graala w Praduchowości, na Niebieskiej Wyspie, czyste duchy rozwinięte mieszkają w Złotym Mieście, prowadzą wieczne życie.

Życzę każdemu, aby tam się znalazł, czcząc Stwórcę swojego za Miłość Jego doskonałą.

BICZE ŚWIATŁA

BICZE ŚWIATŁA

21.

Bicze Światła nad ziemią trzaskają, Sąd dla ludzi ogłaszają. Każdego twora do porządku i praw Bożych przestrzegania wzywają. Tych, co nie słuchają o nic więcej nie pytają, skutki zwrotne chcenia bezwzględnie ich dopadną, zbierają co zasiali w całym swoim bycie.

Wypadkowość większych grup ludzi narasta!

Sami ludzie sobie zawdzięczacie stan waszego życia, zło w was samych wzrasta i wypełnia całe ziemskie życie.

Ostrzeżeń nie słyszycie, bo duchowo głusi jesteście, zaufaliście technice, którą rozum stworzył i ten rozum was pogrążył całkowicie. Jesteście jak samochód rozpędzony, prowadzony bez kontroli, wiadomo, że bardzo szybko się roztrzaska.

Jak wam pomóc, gdy nie chcecie?

Jak do was mówić, gdy słuchać już nie możecie?

Tylko przez osobiste cierpienia doświadczycie jeszcze raz całe swoje życie.

Już nawet pisanie dla was staje się monotonne, gdyż go nie słuchacie i z uporem tępego maniaka na coś czekacie. Wciąż myślicie, że wam się upiecze, że to was nie dotyczy, że wszystkie przepowiednie i tak się nie sprawdzają, a gdy nadchodzi wasze ostatnie tchnienie na ziemi, to prosicie Pana najwyższego o życie. Po co? Przecież w Stwórcę swego nie wierzycie, nawet jak łaska wam jest dana dalszego bycia na ziemi, to niewiele wasze życie się zmieni.

Czas waszego życia na ziemi jasno pokazuje, że ręka pomocy dla was się wycofuje. Zbyt długo przez tysiąclecia była wyciągnięta, każdy, choć raz przeżył pomoc Światła na ziemi. Nie chcieliście słuchać i obecnie nie słuchacie Słowa, więc wolna droga. Zobaczycie sami szybko, jacy jesteście. Szok swoich niewłaściwych wyobrażeń przeżyjecie we wzmocnionej formie i nie ominiecie tego w żaden sposób. Nikt nie będzie żalił się nad wami, spotkacie na swej drodze takich samych jak wy jesteście sami. Najczarniejsze scenariusze nie opiszą waszych męczarni.

Niewielka grupa szlachetnych na tej ziemi niech wykorzysta fale oczyszczającego Światła do odrzucenia drobin materii od siebie całkowicie i z dziękczynną modlitwą do Stwórcy, Światłym czynem niech wzmocni ducha w materii ku czci i chwale Pana.

WSZYSTKO NA ZIEMI SIĘ ZMIENIA I PRZEMIENIA!

WSZYSTKO NA ZIEMI SIĘ ZMIENIA I PRZEMIENIA!

20.

Wszystko na ziemi się zmienia i przemienia w odwiecznych rytmach praw Bożych. Zmieniające się sytuacje zawsze mają racje.

Wszystko dudni obecnie pod ciśnieniem Światła, mózg przedni przez to rozetnie, rozerwie, szybka na Światło reakcja. Ten, który się śmieje szybko czerwienieje, taka jest jego oporna reakcja.

Włosy siwieją, bo czują i rozumieją, że to jest najwyższego Pana reakcja na to, co się wśród ludzi dzieje, od wieków otwarcie ludzi na ciemność systematycznie narasta. Granice życia duchowego już dawno przekroczone, niewielu otworzy się na Siłę Najwyższego, aby powrócić do domu, raju utraconego świadomym siebie samego.

Ten, kto czyta te słowa może na nich drogę do Światła jeszcze zacząć budować, lecz czeka go bardzo ciężka praca.

Łatwo w ciemności zostać, a trudno do Światła dzisiaj się dostać.

Wiele wyrzeczeń potrzeba, aby wszystkie włókna losu swoje rozwiązać i nie nawiązywać już nowych niekorzystnych, które ducha trzymają w materii.

Z materii obecnie ze wszystkich sił należy się wydostać, aby w niej nie zostać rozłożonym całkowicie. Gnicie twojego ziemskiego ciała, w którym świadomie zły uczestniczy, jest niczym, co go czeka, gdy przeżyje wszystko jeszcze raz, co niedobrego pomyślał, powiedział i zrobił w całym swym bycie.

Przypalanie żywego ciała ogniem jest przy tym delikatną igraszką.

Ludzkie duchy przy tym się załamią, padną na kolana i będą chcieli się ratować, prosząc i modląc się, lecz wtedy im już to wołanie nie pomoże, ponieważ wcześniej nie słuchali nawoływań do życia w czystości i zgodnego z prawem Bożym.

Czy jest jeszcze dla tworów ludzkich ratunek?

Sami ludzie swym chceniem codziennie wybierają swój życia kierunek, w większości idzie on do piekieł, zła wszelkiego. Niestety, o zgrozo, tam czują się najlepiej, wśród wewnętrznego lenistwa duchowego, na nic nie zasługują lepszego. Sami sobie takie życie wybrali, takie mają własne plany od wieków i w dalszym ciągu je mają, i z determinacją w nich trwają.

Na duchowe wewnętrzne życie uśmiechają się szczerze mówiąc: »ja już w nic nie wierzę«. Swym uśmieszkiem zakrywają swoją ignorancję i brak inteligencji, nie zasługują na jakąkolwiek uwagę zainteresowania Światła, uczuć brak i odczuć wewnętrznych.

Lecz dla ich pocieszenia zaczyna się o takich martwych tworów już Żniwiarz pytać. Śmierć do nich już nawet nie podejdzie, nawet Ona nie chce ich słuchać. Muszą sami wszystko przeżyć, aby już nigdy nie mogli tacy, jacy są na Ziemię zawitać. Sami się wykończą, taką mają swoją wolną wolę, prawa Boże wykonają to z żelazną konsekwencją.

Dla nielicznych żyjących wewnętrznie duchowych ludzi, w miły dla Boga sposób, mam pełną miłości nowinę; że już nie długo na ziemi nie spotkają żadnej szumowiny w ludzkiej powłoce.

Ziemia wyzwolona od ciemności odetchnie, a światli ludzie podziękują za ten wielki akt miłości Pana naszego umiłowanego.

Już teraz dziękuję Tobie Ojcze za te Słowa, które pisać mogę ku Twojej czci i chwale!