UZDRAWIANIE

UZDRAWIANIE

288.

Pomogłem wielu, może czas pomóc tobie, znajomym będącym w potrzebie.

Mam zawód w rękach, ten zawód wykonuję, to łaska dana od Stworzyciela. Ręce, które uzdrawiają, powołany przez Pana, uzdrawiają wszelkie objawy, bo docierają do przyczyny i ukazują z jakiej choroba powstaje winy. Usłyszysz na pewno, dlaczego, jak tobie to będzie w kuracji potrzebne.

Chorym trzeba wytłumaczyć, dlaczego dzieje się z nimi tak wiele niedobrego. Poprzez zrozumienie przyczyny i przyznanie się do winy przed samym sobą następuje otwarcie na uzdrowienie przez przyjęcie Bożego promienia, który uzdrawia i życie na lepsze odmienia jak jest u pacjenta wola poprawy i chcenie uzdrowienia.

Na drodze uzdrowienia Miłość Boża na ciebie czeka, jak poczujesz i zrozumiesz. Dalsza droga przez życie na ziemi dobra cię czeka jak wszelkie swoje nieprawidłowości odczynisz. Więc nie czekaj, a proś Boga o pomoc w modlitwie swojej własnej, inaczej wrota do zdrowia swego nie otworzysz. Czeka cię na pewno ponowna klęska, sprawdź na sobie samym, jeżeli jeszcze nie wierzysz.

Jeżeli szukasz dobrowolnie pomocy to możesz poprosić i otrzymasz pomoc, lecz tylko wtedy, gdy uwierzysz, że lepiej z tobą może być tu na ziemi. Jeżeli czujesz, że od kogoś innego otrzymasz pomoc szukaj, sprawdzaj i doświadczaj, na koniec poproś o ratunek, aby tylko już nie było za późno. Chociaż dla Miłości Bożej nigdy nie ma nieodpowiedniego czasu, brakuje go tylko dla nieszczęśliwych ludzi. Módl się sam z siebie i już nie trać więcej ziemskiego czasu, każdy na tej ziemi chce być szczęśliwy, tylko niestety jest zbyt leniwy, aby przez pracę nad samym sobą to osiągnąć.

Gdy duch otrzymuje to ciało zdrowieje, nabiera życia i harmonia powstaje, uśmiech na twarzy się pojawia, a cierpienie znika.

Jeżeli tego pragniesz, proszę mogę pomóc nie inaczej.

Nie ma chorób nieuleczalnych, brakuje tylko wiary i przekonania, że Bóg na tej ziemi wszystkim zarządza, a tego chory nie zauważa.

DOSKONAŁOŚĆ BOGA OJCA…!

DOSKONAŁOŚĆ BOGA OJCA…!

287.

Doskonałość Boga Ojca jest nieograniczona i nie ma początku ani końca! Ci, którzy Bożego Słowa słuchają i działają, nieustannie się zmieniają dążąc ku Światłu.

Rozumowe gadanie to językiem niepotrzebne powietrza trzepanie, lepiej puszczać nosem bańki mydlane tak przez dzieci chciane.

W naturze poranne zanurzenie to nowe dla ducha ludzkiego Prawdy objawienie. Leniwi dalej śpią po wschodzie słońca i życie ich jest bez wyrazu od początku do samego końca. Nawet zastanowić się nad samym sobą nie chcą mówiąc; że nie potrafią. To obłudny parasol chroniący ich oczy i serca od Światła jasnego.

A poranki w naturze są takie piękne i wspaniałe, takiej rozkoszy duchowej żaden małżonek nie zastąpi. A ile pięknych istot w tej chwili towarzyszy, będąc naturalnymi pomocnikami w tak głębokiej ciszy. Słyszysz ich mowę, widzisz co robią w Woli Bożej i jak poprosisz to ci pomogą. I wcale nie musisz być chory by mieć tak zwane »zwidy«, to radość z serca płynąca w Miłości Boga Ojca i nieustannie rozświetla rozległą krainę, w której jesteś i doświadczasz uczuć głębokich, które przeżywasz w nieustannej prostocie. Nie musisz się męczyć rozumowo tu serce ma władzę.

Niewolnicy rozumu jednak na sobie mają sadzę i kominiarz też im szczęścia nie da. Mogą się przytulić do niego, lecz szatę ziemską swą pobrudzą i jak będą wyglądać, mówią wtedy: »widzę szczęście i guzik mam z tego«.

Więc gdy spotkasz o poranku bliźniego pozdrów go z serca swojego i pożycz jemu dnia miłego.

I w tak prosty sposób masz cały dzień wspaniały, do przeżycia darowany przez Boga Ojca, za co dziękuję szczerze ze łzami w oczach, w głębokiej wierze.

Można pisać dalej, ale już czas iść na poranny spacer. Natura wzywa potężnym głosem do nowego odkrywania miłości.

To dar Pana do wielkiego przeżywania.

SŁYCHAĆ W BĘBNY WALENIE Z ODDALI

SŁYCHAĆ W BĘBNY WALENIE Z ODDALI

286.

Znika z ziemi wszystko, co płynie na ciemnej fali.

Wystarczy swoją uwagę przyłożyć, a ciemność syczy w rozkładzie. Gdzie uwaga przyłożona tam dobro rozwijane, a zło daleko przeganiane, lecz gdy skłonność do złego w nadmiarze, tam one całe się przejawiają i wyżywając się zanikają.

A wszystko napięte do ostatnich granic, wystarczy małe wydarzenie, a huczy potem jak po przejściu mocnej burzy z gradem i piorunami. Nielogiczne ciemności miotają się po ziemskiej klatce własnej rozumowej ograniczoności i nic innego im nie pozostanie jak tylko całkowity zanik przez wykrwawienie w wyniku odniesionych ran, gdyż próbowali zmierzyć się ze Światłem, w walce już swej ostatniej.

I jak ćma zwabiona w światło płonącej świecy, ginie w jej płomieniu, tak ciemność ginie w swym tylko rozumowym zaślepieniu i nie pomoże jakiekolwiek tłumaczenie, do ciemnych nie dociera, oni mówią: »nie wierzę«. Nie widzą, nie słyszą i nie odczuwają swoim przerośniętym mózgiem przednim, to dla nich nic nie istnieje, co wykracza poza ich ziemskie ograniczenie.

Jakże ubogi, zdeformowany gatunek ziemskich ludzi, którzy takim jednostronnym zachowaniem i postępowaniem wykreślili się z żyjących duchowo jeszcze ludzi.

Cóż, wszelkie zło w Świetle wychodzi ze swych rozumowych nor na zewnątrz, aby się pokazać jak bardzo mocno w nich tkwi ciemność. Gdy już są w Świetle, widzą podobnie sobie ciemnych i rzucają się im do gardeł, aż zagryzą lub zostaną zagryzieni przez takich samych współbraci, do Światła nie podejdą, gdyż odrzuci ich blask, żar i ciśnienie.

I tak zakańczające procesy sami na sobie ludzie wykonują w różnych dziedzinach swego tylko rozumowego życia.

Dla jeszcze duchowo czujnych i żywych ziemskich duchów nadeszły czasy ratunku, lecz pomoc trzeba samemu zauważyć i się jej uchwycić, inaczej można zostać na zawsze w tej ciemnej rozumowej dziczy i tam ulec rozkładowi, całkowitemu zanikowi.

I nie zważajcie na głośne lamenty gubiących się ciemności, lepiej od tak potępionych być bardzo daleko, dla własnego bezpieczeństwa duchowego.

Będą kipiały ciemności coraz mocniej, a obcego ze Światła będą chciały obrzucić błotem, tak, aby był im podobnym ciemnym bratem. I zamiast skorzystać z siły do wzlotu duchowego, wykorzystają ją do swojego zaniku całkowitego. Smutne, lecz prawdziwe, tak działają tyko ciemności, zło i zniszczenie wszystkiego, co ma w dobru zanurzone swe korzenie.

Lecz Światło świecąc mocno swym blaskiem na ziemi wypali swymi promieniami wszystko, co nie współbrzmi w Woli i Miłości Bożej ostatecznie!

CZEGO SIĘ BOICIE?

CZEGO SIĘ BOICIE?

284.

Nie piszecie, nie dzwonicie, od dłuższego czasu wiecie, że Jestem w waszym ziemskim świecie!

Wszyscy »chrześcijanie« modlą się przeze Mnie do Mojego Ojca, a waszego Pana i Boga.

Cały Kościół, nie jeden, wie o paruzji, proroctwa mówią o Moim ponownym przyjściu, w apokalipsie Jana macie wyraźne wskazania, Faustyna Kowalska dała wam jasne wskazówki i wiele innych proroctw się wypełniło.

Każdy jasnowidzący ma łaskę Mnie rozpoznać i dać wam konieczne świadectwo Prawdy, w końcu badając poważnie i prawdziwie Słowo można dojść do jasnych wniosków, a wy swoje, dalej milczycie, boicie się Prawdy, boicie się stanąć przede Mną, gdyż żadnych w sobie wartości już nie macie, daliście się całkowicie okraść ciemnościom z wszelkich wartości ducha, które jedyne mają wartość i tylko one liczą się w Sądzie. Przecież Sąd się kończy, słyszycie wyraźnie; czasy ostateczne się napełniają nową Siłą. Światło na ziemi coraz mocniej rządzi i ono decyduje o waszym być lub nie być!

Wy jednak dalej głusi, tak mocno związał was rozum z ziemią, że swojego wzroku wyżej do Światła, ku Bogu już podnieść nie potraficie.

Brakuje wam wszystkiego, a gdy wszystko macie, to nic nie robicie. Wasze ziemskie, materialne kule i kajdany unieruchomiły waszego ducha całkowicie, rozum siedzi na samym szczycie i z Lucyferem pilnuje, aby duch wasz już nigdy się nie poruszył choć na krok ku Miłości. Pomimo, że rozumowo razem z Kościołami na Mnie czekacie.

Cóż za farsa i niedorzeczności zagnieździły się w waszej głowie, a szczególnie w Polsce! Jakieś niedorzeczne bożki czcicie na swych ziemskich ołtarzach, obrazki, figurki nosicie ponad swoją głową, jakieś kultowe ceremonie przeprowadzacie, a o prawdziwym Bogu waszym nic, mało, żadnych informacji!

A gdzie ci wszyscy czujni duchem, gdzie otwarcie na nowe Pana objawienia?

Jest ciemniej niż myślałem, żyję wśród was, znam was lepiej niż wy sami, jesteście obłudnikami, sami pozbawiliście się prawdziwej wiary i zdolności rozpoznania posła Bożego. Dajecie ponownie świadectwo swej wiary fałszywej i jak 2000 lat temu, Mnie jako Żywe Słowo, Prawdę, nie przyjęliście, tak i teraz ten sam błąd popełniacie, pomimo tego, że wszystko żywo przemawiało do was o prawdziwości Mojego posłannictwa.

Cóż, skoro się już tak mocno odwróciliście od Mojego Ojca, a waszego Pana i Boga, to i właściwa końcowa spotka was »nagroda«!

Nikt was nie będzie przekonywał, o was nie zabiegał, Stwórcy nie zależy na ludziach, ziemskich duchach, to wam musi zależeć na Najwyższym inaczej czeka was zguba!

A ponieważ jest czas ostateczny, to pewnie już czekacie na Żniwiarza, który zbierze plon, oddzieli ziarno od plew i większość ludzkości z ziemi zostanie odwołana, niektórzy już na zawsze!

A powstałe Królestwo Niebieskie pokaże ilu zaufało Najwyższemu i Jego prawa żywo do siebie przyjęło.

Cóż, niech Światło nadal na ziemi narasta, a wszystko pokaże się jasno, jakie jest, odzierając was ze złudnego tylko rozumowego bycia!

JUŻ KOLEJNA NOC

JUŻ KOLEJNA NOC

283.

Już kolejna noc na tej ziemi pozbawiona wszelkich ciemnych cieni, przecież Sąd zakończy się lada dzień na ziemi. Narastające Światło wymusi swym działaniem na ziemskich ludziach reakcję tak, że 2/3 populacji zostanie w tragiczny sposób odwołana; przez masowe samobójstwa i w szeroko pojętym obłędzie, a odejdą ani dobrzy, ani źli, ci co są letni, pozbawieni duchowego chcenia, skierowani tylko w materię, w jej posiadanie w różnej formie i chętnie gromadzący ziemskie stanowiska. I jak wspomniał Imanuel: »być może uda im się dojrzeć na innych planetach, gdzie jeszcze nie nadszedł Sąd«.

Ktoś zapyta: Kiedy to się stanie?

Symptomy już się dzieją, a całość zamknie się w czasie trwania paroma tygodniami, gdy się rozpocznie!

Ktoś zapyta: Czy można się na to przygotować?

Zasadniczo ludzkość nie chce być dobra i nie wytrzyma narastającego ciśnienia Światła, które doprowadzi do rozliczenia końcowego pewnego marcowego dnia, ale gwałtowna zmiana na lepsze w dążeniu do dobra da wynik pozytywny i w ostatniej chwili można się uratować, jak i też nie zachowując należytej czujności można się zgubić!

Na ziemi skupiają się wszystkie, w późniejszym stworzeniu, promieniowania, tworząc ziemię planetą wyjątkową, dlatego od dziś jest już całkowicie opanowana przez Światło z intencją wyrugowania z niej wszelkich ciemności, co codziennie mocniej się dzieje, aż do apogeum!

I nie ma znaczenia ilu ziemskich ludzi się uratuje, na pewno wszyscy dobrzy, znaczenie ma oczyszczający proces, czyli uwolnienie ziemi przez podniesienie do jaśniejszej sfery, ponad proces rozpadu, ale już bez wszelkich form ciemnych.

Macie ludzie ziemscy wyjaśnione zjawisko i ci co są w stanie jeszcze słuchać, są czujni duchowo niech korzystają gorliwie z otrzymanych ważnych informacji.

Służebnicy Boży zostaną dodatkowo wzmocnieni i podniesieni wraz z całym procesem.

Oczywiście w końcowych procesach bezwzględnie nastanie oczyszczenie szeregów noszących krzyż, ci co zostali naznaczeni, przecież Królestwo Boże na ziemi nie przepuści przez swoją bramę żadnych nieczystości i już dziś nie przepuszcza.

Przyszedłem Sądzić żywych i umarłych, żywych i umarłych duchowo, chodzi o procesy duchowe, a ziemia jest tylko materialnym odblaskiem doskonałości wszystkiego, co jest wyżej położone i jaśniejsze.

Lecz teraz tu na ziemi Światło zaprowadza porządek, już ku temu pora, a Siła przejawia się doskonale, wybiła godzina końcowa, czasy ostateczne, czyli wypełnienie wszystkich proroctw tu na ziemi.

ŚWIĘTO CZYSTOŚCI BURZĄ SIĘ ZAKOŃCZY!

ŚWIĘTO CZYSTOŚCI BURZĄ SIĘ ZAKOŃCZY!

282.

I oby ocaleli tylko czyści zmierzający ku Światłu, inni na tej ziemi w materii niepotrzebni już są do niczego co dobra dotyczy.

Żywioły we wzmożonej Miłości poruszają się gnając ciemności w nocy i we dnie, do miejsc gdzie wzajemnie wyżywają się, zanikną gubiąc wzajemnie się.

Wola Boża nakazuje wzmożoną czujność w nocy i dnie, aby w ostatniej chwili nie dać się złapać mackom ciemności, które upadając mogą nieuważnego pociągnąć po samym dnie! Nie ma litości dla głuchych duchowo i leniwych, tych co nie współbrzmią w Woli Bożej. Materia, tym bardziej ziemia już dla ciemności nie jest korzystnym terenem, to ruchome piaski i zgubne bagna dla wszelkich ciemnych, pochłaniając w sobie wszystkich duchowo nierozważnych już na zawsze.

Miecz Światła wbity w ziemię, kotwica praw Bożych mocno zanurzona w materii, Światło tak kotwicząc na ziemi rozlicza wszystkich ciemnych, to etap kończący Sąd dla martwych i żywych duchowo!

Światło obejmuje mocno całą ziemię, nie ma gdzie się schronić przed nim, a padający cień ziemskich ludzi jasno ich wskazuje w dnie i w nocy, promień Światła na nich pada już po raz ostatni.

Wszystkim tym duchowym procesom towarzyszą konkretne materialne wydarzenia, obserwujcie je ludzie, lepszych dowodów nie znajdziecie. A wszystkich zwlekających z podjęciem wzlotu ku Światłu już nie będzie, jedna szansa bezpowrotna dla jednego ziemskiego człowieka!

Ziemscy ludzie zbyt długo zwlekali z decyzją wzlotu duchowego, dalej czekając nigdy by jej nie podjęli. Tak odebrali sami sobie łaskę do świadomego bytu w materii, przecież szkodniki nikomu nie są potrzebne, tylko szkodząc niszczą wszystko, jak szarańcza uprawne pola.

Resztę ziemscy ludzie poznacie w swoich codziennych wydarzeniach, Ja nikogo już nie wołam, jaśni sami Mnie odnajdą, a ciemnych odrzuci Siła Boża.

Niech się wszystko co trzeba dokona, a ziemia wraz z ocalałymi niech się kieruje wyżej i bliżej do Boga!

UROCZYSTOŚĆ CZYSTEJ LILII

UROCZYSTOŚĆ CZYSTEJ LILII

281.

Ludzie niech was ogarnie swymi promieniami Boża Czystość, pozwólcie jej wniknąć do swojego ducha, otwierając się na Bożą Czystość, współbrzmijcie w niej cali swymi słowami, myślami i czynami! Niech będzie waszym wiernym towarzyszem na codziennej drodze do Miłości, do Światła, ku Bogu!

Mając w sobie rozwiniętą czystość, dążąc do niej coraz mocniej, pewnego dnia nastanie taka chwila, że po promieniu czystości od was, spłynie do was promień miłości, który was przemieni i oświeci, a jest to proces duchowy!

Więc podążajcie w życiu codziennym drogą czystości, na wszystkich płaszczyznach, a tylko wam przybędzie i wszelkie zło odbije się od was jak od tarczy, która zwie się; Czystość, ta duchowa, wewnętrzna.

Niech wam na tej drodze do czystości towarzyszy mocne wewnętrzne chcenie i niech was nic z tej drogi nie ściągnie, nic co ma w ciemności korzenie, tak jak rozum produkt mózgu przedniego, który pozbawiony duchowego prowadzenia żyje w materialnym obłędzie.

Przeżywajcie całym sobą, wszystkimi zmysłami te wspaniałe chwile, niech wasze modlitwy płyną do góry, do Stwórcy jak czyste lilie, a gdy po drodze do góry będą się w uczuciach wspinały być może ukaże wam się obraz; jak Irmingard z wyspy Lilii promieniuje Czystością, którą otrzymuje od Stwórcy przez Parsifala i Prakrólową Elizabeth, z którą jest połączona Czystością Surową.

Niech Czystość was przenika swym orzeźwiającym chłodem, aby potem Miłość mogła rozpalić wasze serca ogniem, ogniem uczuć jako najwyższą formą podzięki dla Boga, że możecie korzystać świadomie z Jego łask!

Niech wasze życie będzie naznaczone Lilią, symbolem Czystości i będzie drogą do coraz większej Miłości!

Tego wam w tym szczególnym dniu życzę, a wszystkich dążących do doskonałości zapraszam dnia 7 każdego września na wspólne godziny uświęcone w Czystości.

ZJAZD RODZINNY SIĘ ZACZYNA

ZJAZD RODZINNY SIĘ ZACZYNA

280.

Gdy duch z duszą z ziemskim ciałem razem są i to wszystko dzieje się na poziomie dziennej świadomości swej. I gdy wszystkie części w jedność tu na ziemi zespolą się pod przewodnictwem ducha, a ziemskie ciało wykona w materii właściwą pracę, aby z duszą rozżarzyć mocniej się, nową jakość wtedy tworzą, która w górę unosi się. Cały proces jawi się jasny i wyraźny, wystarczy z prawdziwą Miłością spotkać się, która najpierw daje, aby mogła cokolwiek z zewnątrz wziąźć.

Tak duch jasny cały jest, a swymi otoczkami coraz jaśniej jarzy się, na kolejne poziomy jest unoszony, aby do domu, do raju dostać się, gdzie naznaczony bogatymi przeżyciami całym sobą w radości i szczęściu służy Stwórcy swemu, współbrzmiąc czynami w Woli Bożej w noc i w dzień.

Zjazd rodzinny tu na ziemi raz tylko zdarzył się, duch z duszą z ziemskim ciałem dogadały się, silne uczucia i przeżycia mocno je związały, aż jednym stały się. A tu na ziemi myśli, słowa i uczynki swymi promieniowaniami jako jedno sięgnęły bram duchowości i tam mocno zakotwiczyły, aby dla ducha ludzkiego stały się mocnym torem w podążaniu do Światła, a że był to czas ostateczny, to i bilet trzeba było nabyć u konduktora, gdyż ziemskie kasy przepełnione są pieniędzmi, a biletów do Nieba brak od wielu ziemskich lat.

A ci, co fałszywe bilety sprzedają, mają je tak ciężkie, że podróżnik nie ma sił by go ze sobą wziąść i zalegają podziemia, wiszą na różnych ścianach, dając świadectwo negatywne dla tych, co je wydali, ciążą im jak kule u ich nóg i choć żyją tu na ziemi, to ich łatwo można rozpoznać po łańcuchach na szyjach i kulach u nóg. Im ciężko od tych kul i włóczą nogami, a łańcuchy uwierają szyję i na piersiach ciężarem kładą się.

Jeżeli kiedykolwiek ludzki duchu zobaczysz łańcuchy i kule lub usłyszysz ich ciężki brzęk, miej się na baczności, oni już wiele fałszywych świadectw wydali swej głupoty i próżności, to gang, którym zarządzają największe ciemności, pod przywództwem zasad Lucyfera, od nich wieje grobowy chłód, a i zapach jest mocno cmentarny, miny ponure jak ich oblicze i wyroki, które chętnie na innych wydali. Zawsze towarzyszy im muzyka fanów grobowych płyt rodem z inkwizycji, gdzie widać i słychać płonący stos.

Wystrzegajcie się wszyscy ziemscy ludzie takich sytuacji, gdzie myśl, słowo i czyn nie współbrzmią w Woli Bożej czysto, za takimi drzwiami wieczne potępienie jest. Jednak większość z was jest już swym dobrowolnym wyborem po tej ciemnej stronie, gdzie ciemności słychać syk i przerażający śmiech, ciemności, która złapała was, tych którzy wewnętrznie nie byli wystarczająco czujni i dali się złapać na nic nieznaczący ziemski lep.

I tak skończy większość ziemskich ludzi i choć brzmi to przerażająco, to ostatnie lata pokazują już to obrazowo, a wszystko narasta, aby szybko mogło całkowicie wyżyć się.

Z przerażenia będziecie zamykać oczy, lecz dalej będziecie widzieć, będziecie zatykać uszy i to także nie ograniczy słuchu, będziecie uciekać i chować się, lecz w tych miejscach jeszcze gorzej będzie z wami działo się, a wszystko przy pełnym odczuwaniu wszystkich waszych zbrodniczych myśli, słów i czynów przeciw Woli Bożej!

I gdzieś z oddali zbliży się jasna myśl, której chcielibyście się uchwycić, a która mówiła o zamierzchłych czasach; że był Prorok, Mesjasz, Poseł ze Światła i mówił do was całkiem wyraźnie, lecz wy byliście tak mocno zajęci ziemskim, że nie mieliście czasu słuchać, stanąć i się zastanowić. Jak bardzo teraz przydałoby się choć jedno słowo, które wtedy wzbudzało w was śmiech i pogardę. I tak zawieszeni w całkowitej beznadziei na krzyżu własnych urojeń daliście się ziemskiemu przybić. Agonia trwała wieki, aż rozpadło się całkowicie wasze świadome »ja«. Duch nieświadomy powrócił, nieświadomy prawie tak jak ziemska obecna ludzkość.

Swym życiem świeckim i kościelnym wydaliście wyrok na siebie, teraz jest zapłata, czas rozliczenia szybo do was podąża i was odnajdzie. Uważnie go wypatrujcie każdego dnia, o każdej godzinie, w każdej sekundzie, a i tak przerażenie waszych osobistych wydarzeń mocno wami wstrząśnie, i znów kolejny wstrząs!

Nie wierzyliście i się uśmiechaliście ironicznie, to każdy dzień niech będzie odbiciem waszej wiary prawdziwej i niech wam się według niej dzieje!

POSTĘPUJ DO ŚWIATŁA ZGODNIE Z WOLĄ BOŻĄ!

POSTĘPUJ DO ŚWIATŁA ZGODNIE Z WOLĄ BOŻĄ!

279.

A na drodze zawsze ci przybędzie, nigdy nie zabraknie. To, co ci potrzebne w utrzymywanym ruchu duchowym wewnętrznym się pojawi, a rozpoznanie w materii będzie potrzebnym ogniwem ziemskim.

A gdy ktoś wokół siebie ludzi gromadzi, posługując się fałszywym imieniem, szybko upadnie, nikt nie może powoływać się na Najwyższego nie będąc Jego posłem!

Natura szybko go zweryfikuje, a wartościowi ludzie odejdą i sam zostanie razem z małpim stadem. Wewnętrznie wszystko martwe, mdła mowa jasno ukazuje zamiary fałszywego przewodnika. Wystarczy obserwować i skrupulatnie badać, co od takich ziemskich duchów płynie, a odczuwający prawdziwie, szybko uzyska odpowiedź.

Doświadczenie przebyte należy wykorzystać, by wśród fałszywych pasterzy zachować czujność, aby rozpoznać prawdziwego, gdy ten się pojawi!

Cóż, czujność duchowa jest cnotą i zaletą, którą należy czystą w sobie zachować i która ostrzega przed tymi, którzy próbują fałszywą wiarą w ciemności ściągnąć.

Trochę zdrowej logiki i wsłuchanie się w słowo mówiącego daje właściwy obraz każdego, dobry lub zły, łatwo rozpoznać, a gdy jeszcze włączymy odczuwanie, to cały obraz wypełni się jasnymi lub mdłymi barwami. Wnioski wyciągniecie już sami i również sami poniesiecie konsekwencje wyboru, tak jak zawsze się dzieje.

Ciemni pójdą za ciemnymi, jaśni pójdą Światła drogą i taka też będzie czekać ich kara lub nagroda.

Idźcie śmiało i odważnie jasnymi drogami, a zawsze dojdziecie do Prawdy, do Światła, do Stwórcy i Najwyższemu dziękujcie za wszystko, co otrzymujecie słowami, dobrymi czynami, reszta wam przypadnie jako naturalne konsekwencje.

Wiele zamieci śnieżnych i dni słonecznych, aby wszystkie dni dały wam w przeżyciach konieczne poznanie Prawdy. Korzystajcie gorliwie z podawanych informacji, a szybko was wyniosą ponad wszelką granicę ludzkiej, ziemskiej ignorancji, głupoty i próżności. I to musicie zrobić sami, rozwoju duchowego sobie nie kupicie za żadne ziemskie skarby, sami musicie się wysilać na swej drodze rozwoju duchowego i chcieć podążać do Światła. Na razie wasze praktyki prowadzą was do nikąd, są takie same martwe jak wasi fałszywi pasterze i nauczyciele, a w tym wszystkim jedna nuta się powtarza; że to już było, a wy przestaliście logicznie myśleć i odczuwać.

Cóż, skoro tak chcecie swymi wyborami doprowadzić do upadku i zatracenia, to tylko wasz wybór i również wy sami możecie się powstrzymać.

Czy zdążycie jeszcze wyhamować?

Wielu już się zatraciło, a do nich dołączają ciągle nowi.

Niewielu podąży ścieżkami Pana i pójdzie ku Światłu, ale oni przejdą bramę Miłości już tu na ziemi i swym życiem dadzą wyraz radości, szczęścia i wszelkiej pomyślności.

CO, WAM JESZCZE POZOSTAŁO?

CO, WAM JESZCZE POZOSTAŁO?

278.

Nic, albo nie wiele dobrego wam się dostanie w ramach procesu podczas Sądu Ostatecznego, który kończąc się zamyka jeden wielki okres dla tej części materii, w której utkwiliście. I nie idziecie dalej, zatrzymaliście się i upadacie coraz niżej w rozwoju duchowym, a to, co wam wasz ziemski rozum proponuje nie jest warte więcej niż funt starych cmentarnych kości.

Na cóż żyjecie, po co przyszliście na tą ziemię i komu służycie? Pytam! A czy wy odpowiecie? Głucho, jakieś niemrawe próby odpowiedzi, mdło, duszno bez światłej perspektywy.

Zobaczcie, co z siebie zrobiliście; kreatury ciemności, które już w sobie zasypały, wraz ze swym duchem, wszystkie światłe wartości!

A teraz próbujecie robić dobrą minę, jak do rodzinnego zdjęcia, lecz po wywołaniu; w waszej twarzy ciemność, mdły wyraz rozpaczy i to wszystko za trochę ziemskich wygód, i garść srebrników.

Sprzedaliście tanio waszego ducha i staliście się zakładnikiem wszelkich ciemności, wasz język podobny do żmiji, syczy same ziemskie niedorzeczności, wasz wzrok tak mocno oddalił się od Światła, że duchowo oślepliście, nie widzicie Prawdy, która jest wszędzie, tylko nie w dziełach waszych rąk, w waszej mowie.

Cóż, rzucono wam kotwicę w postaci ciemnych, niejasnych i nie waszych poglądów, a wy ją złapaliście i obecnie w mule, na dnie samym jesteście nią z własnego wyboru przygnieceni, gdzie sama ciemność i promień Światła nie dociera. Przestaliście się ruszać, zabrakło powietrza, a ciało pomału zaczęło żywić dennych mieszkańców i gdy duch się uwolnił od tego ciężaru, znów wpadł do krainy jemu przynależnej ze względu na jego ciężar, a że był zawsze głuchy na światłe wartości i ich nie widział, i nie odczuwał, to znów tylko ciemność wokół. Tak spędził wiele czasu, czasu beznadziei i najgorszych utrapień, aż pewnego razu promień Sądu Ostatecznego i tam sięgnął, lecz on martwy i nie świadomy nie żył, duchowe sedno bez świadomości siebie samego, odarte ze wszystkich przeżyć z całego swego bytu, powróciło do miejsca skąd wyszło, nie spełniając swego podstawowego zadania.

A na ziemi był szanowanym obywatelem, ojcem rodziny i często gościł w kościele.

Lecz obecnie są już takie czasy, że wyrwani Siłą zostaniecie ze swojego duchowego ziemskiego letargu, poznacie Prawdę o sobie i w krótkim czasie rozliczycie się z całego swego bytu, z przerażeniem doświadczycie swych wszystkich błędów i pod naporem tych wydarzeń wewnętrznie się załamiecie, tak swój żywot zakończycie. A ci, co wam obiecali za ziemskie i bez wysiłku duchowego, miejsce w niebie, będą obok was jeszcze mocniej doświadczani i targani wewnętrznie.

I wreszcie ziemia odetchnie, większość ziemskich ludzi pustych wewnętrznie, dążących do zła wszelkiego, sług Kościołów i innych niejasnych związków, już nie będzie, ich życie się zakończy, a złudzenia zderzą się z realizmem, ze Światłem.

Cóż, zawsze zwlekaliście z decyzją dążenia do Światła, ku Bogu, to teraz Sąd Ostateczny kończy cały wielki proces, czas aby wszystko zaczęło się rozkładać, a tego przejawy wyraźnie widać we wszystkim co was otacza. Natura jest nad wyraz czytelna, nawet dla największych ciemności.

Nawet materia, którą tak cenicie, wasze w niej ziemskie osiągnięcia, występują przeciwko wam we wszystkich dziedzinach, jak w dobrobycie możecie sami siebie doprowadzać do nieszczęścia, do uzależnień, do konfliktów i do ziemskiej śmierci, to wszystko jest przejawem waszego społeczeństwa, już nie wiecie co robicie! A wasze decyzje we wszystkich dziedzinach, doprowadzają do kolejnych nieszczęśliwych rozwiązań. Tak przejawia się ciemność, gdy wszystko opieracie na decyzji własnego rozumu, nawet słynna logika od was uciekła, jak szczur z tonącego okrętu.

I tak z dnia na dzień wszystko się kończy, choć wasze hasła mówią; że będzie lepiej, a jest odwrotnie już od wielu tysięcy lat.

Wasz mózg przedni i jego produkt rozum zawiódł, gdyż oparł się na ziemskim i to was zniszczyło, już nie można wam pomóc, to choroba nieuleczalna, pozostała agonia, która wiedzie ku zatraceniu.

A wszyscy ci, którym pozostały uczucia, a wraz z nimi czujna tęsknota do Stwórcy, niech się zbliżają do Światła, a tu na ziemi muszą przejść bramę, którą Jestem do waszego Boga i Pana.

Drogą dla was jest Przesłanie Świętego Graala »W ŚWIETLE PRAWDY«, Abd-ru-shina, to Wola Boża i tą drogą, żadną inną do Mnie traficie, tam też Miłość spotkacie, śpieszcie się znaki apokalipsy się wypełniają i z całą siłą uderzają we wszystkich, którzy z własnej woli odwrócili się od Światła!

Aby i wam nie zabrakło ziemskiego czasu, przecież życie na ziemi jest takie krótkie, a wy bez Miłości nic nie znaczycie!